Rekiny giganty w Europie! Płyną już do Polski?
Ocieplenie klimatu sprawiło, że rekiny częściej zaczęły odwiedzać europejskie plaże. W Hiszpanii doszło do kolejnego pojawienia się dużej drapieżnej ryby w miejscu uczęszczanym przez turystów, również tych z Polski.
Czyżby film "Sharknado" był jednak prawdziwy? Jasne, trzeba oczywiście odrzucić element trąby powietrznej, ale zmasowany atak rekinów rzeczywiście może niedługo zagrażać krajom, które nigdy tych stworzeń nie widziały w swoich wodach. A wszystko przez ocieplenie klimatu. W Hiszpanii doszło do drugiego w tym roku wpłynięcia drapieżnika na jedną z uczęszczanych przez turystów plaż.
Drugie spotkanie z rekinem w Hiszpanii. Czy dopłyną do Polski?
Jak podaje The Sun, pod koniec lipca 2020 roku na południu Hiszpanii doszło do pojawienia się rekina. Z tego powodu zamknięto na tydzień dwie popularne plaże - Costa Dorada i Costa de Luz. Ewakuowano ponad 50 osób i zarządzono, że woda jest poza zasięgiem plażowiczów.
Świadkowie obecni na Costa del Dorada opowiadają, że ewakuacji towarzyszył krzyki i panika. Strachem reagowały głównie dzieci, które zauważyły zagrożenie. Wszystko z powodu charakterystycznej, trójkątnej płetwy grzbietowej rekina, która wznosiła się nad poziomem wody. Służby potwierdzają, że niespełna tydzień wcześniej zauważono kilka żarłaczy błękitnych na plaży Almadrava. Tn gatunek długiego na 4 metra rekina był niegdyś przez badaczy nazywany żarłaczem ludojadem. W pobliżu Costa de Luz zaobserwowano natomiast prawie dwumetrowego ostronosa atlantyckiego.
Na szczęście tym razem nikomu nic się nie stało. Zmiany klimatu sprawiają, że rekiny coraz częściej migrują na północ. Miejmy nadzieję, że drapieżne ryby nie dopłyną do Polski. Co prawda w Bałtyku występuje żarłacz śledziowy, ale spotyka się go niezwykle rzadko. Polscy plażowicze mają więc na razie stanąć oko w oko z rekinem tylko podczas zagranicznych wakacji.
Zobacz też: "Szczęki" - dlaczego to rekiny były największą ofiarą słynnego thrillera?