advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Edyta Bartosiewicz uderza w Stanowskiego. Użył jej utworu bez zgody

Anna Marciniak
AKTUALIZACJA 01.08.2023 01.08.2023 10:27
AKTUALIZACJA 01.08.2023 01.08.2023 10:27

Edyta Bartosiewicz po zapoznaniu się z filmem Krzysztofa Stanowskiego o Natalii Janoszek żąda nie tylko przeprosin, ale też usunięcia jej utworu z materiału. Do sprawy szybko odniósł się twórca filmu i internauci.

Edyta Bartosiewicz, Krzysztof Stanowski
Fot. Michal WARGIN/East News, Piotr Molecki/East News

Film, jaki nakręcił Krzysztof Stanowski, zrobił prawdziwą furorę. Dziennikarz za pomocą 3-godzinnego filmu na YouTube pokazał demaskujące dowody przeciwko Natalii Janoszek – celebrytce, która w polskim show-biznesie dała się poznać jako osoba, która zrobiła zawrotną karierę w Bollywood. Janoszek przez jakiś czas udzielała polskim mediom wywiadów i chętnie dzieliła się przeżyciami z Bollywood.

Krzysztof Stanowski już jakiś czas temu zarzucił jej kłamstwo i na tym nie poprzestał. Zrobił śledztwo, zebrał dowody i zaprezentował światu film "BOLLYWOODZKIE ZERO: NATALIA JANOSZEK. THE END" , który 28 lipca wrzucił na „Kanał Sportowy” na Youtube. Na ten moment materiał ma aż 3,8 mln wyświetleń.

Edyta Bartosiewicz oskarża Stanowskiego

Opublikowany przez Krzysztofa Stanowskiego materiał odbił się w mediach szerokim echem. Nie tylko internauci, ale także dziennikarze i osoby związane z show biznesem nie przeszli obok niego obojętnie.

Teraz do filmu odniosła się Edyta Bartosiewicz, której utwór „Skłamałam” znalazł się w materiale. Wokalistka w poniedziałek na Facebooku odniosła się do niego, zażądała przeprosin i usunięcia piosenki z filmu. Jak przyznała, nie chce, aby jej muzyka „w jakikolwiek sposób przyczyniała się do nagonki na kogoś, kto być może ma jakieś poważne zaburzenia osobowościowe. ”.

Do wpisu artystki szybko odniósł się dziennikarz. Uszanował jej prośbę i przekazał w serwisie X (dawniej Twitter), że niektóre fragmenty zostały wyciszone.

Choć prośba Bartosiewicz została szybko spełniona, to internauci wdali się w dyskusję, rozważając, czy faktycznie piosenkarka mogła takie żądanie wystosować i czy dziennikarz mógł użyć znanego utworu bez zgody autora. Wielu internautów powoływało się na prawo cytatu, które jest zawarte w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Artykuł 29 tej ustawy mówi: "wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości".

Do sytuacji odniósł się redaktor portalu PolskieRadio24.pl, Jan Odyniec, który krótko skwitował, że prawo cytatu nie wymaga zakupu licencji. Podobnie twierdzili inni użytkownicy serwisu.

Po więcej informacji zachęcamy was do odwiedzenia naszego Facebooka oraz Instagrama.