Jeśli masz auto na prąd, uważaj. Złodzieje się na to rzucili
Kradzieże kabli do ładowania aut elektrycznych rosną. Właściciele ponoszą straty. Dowiedz się, jak problem dotarł do Polski i co robić.
- Co sprawia, że kable ładowania są atrakcyjne dla złodziei.
- Jak kradzieże kabli do ładowania rozprzestrzeniły się z USA do Polski.
- Które miasta w Polsce najbardziej cierpią z powodu kradzieży kabli.
- Dlaczego operatorzy stacji wzywają do zaostrzenia kar za kradzież.
Złodzieje kradną ten element. Tracą kierowcy i właściciele stacji ładujących
Choć kable do ładowania samochodów elektrycznych mogą sprawiać wrażenie elementów prostych i małowartościowych, w rzeczywistości stanowią atrakcyjny cel dla złodziei.
Quiz: Test motoryzacyjny dla kierowców. Pytamy o znaki, więc 100% to obowiązek
Ich miedziany rdzeń, osiągający nawet kilka centymetrów grubości, ma znaczną wartość w punktach skupu złomu. Zdarzają się więc przypadki szczególnie bezczelnych kradzieży. Przewody potrafią być przecinane nawet w trakcie ładowania pojazdów w garażach.
Kradzież kabli do ładowania aut. Trend przyszedł z USA i trafił do Polski
Jak podaje RMF, pierwszym krajem, w którym problem ten stał się powszechnie zauważalny, były Stany Zjednoczone. Działo się to już kilka lat temu. Zjawisko szybko zaczęło się jednak rozprzestrzeniać. W samych Niemczech w 2025 roku odnotowano niemal tysiąc zgłoszeń kradzieży kabli na stacjach szybkiego ładowania.
Problem dotarł również do Polski. Przypadki kradzieży kabli zgłaszano już w niemal wszystkich województwach. Najtrudniejsza sytuacja panuje w dużych miastach - we Wrocławiu tylko jedna z jedenastu skontrolowanych stacji ładowania posiadała komplet przewodów, a w konurbacji górnośląskiej supermarkety regularnie borykają się z ich znikaniem.
Skala zjawiska stale rośnie, a jedynymi beneficjentami są złodzieje oraz przeciwnicy elektromobilności, wskazujący na utrudniony dostęp do infrastruktury ładowania. W praktyce jednak zyski sprawców są ograniczone, ponieważ skradzione kable trafiają do zwykłych skupów złomu.
Kary za kradzież kabli do ładowania zostanie zwiększona?
Służby podejmują działania mające na celu zwalczanie tego procederu. Policja coraz częściej zatrzymuje osoby odpowiedzialne za kradzieże kabli. Przykładem jest sprawca działający w Lubinie i Polkowicach, który z uwagi na recydywę został skazany na karę do 7,5 roku pozbawienia wolności.
Nie rozwiązuje to jednak całkowicie problemu. Operatorzy stacji ładowania ponoszą straty finansowe i apelują o zaostrzenie kar, jednocześnie inwestując we własne zabezpieczenia infrastruktury. Do czasu poprawy sytuacji kierowcy muszą liczyć się z ryzykiem dalszych kradzieży i ograniczonej dostępności sprawnych punktów ładowania.
Źródło: Antyradio/RMF.fm
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!