Złodzieje prawie ukradli miliard dolarów. Na ich drodze stanęła… literówka
Grupa cyberprzestępców była o krok od kradzieży miliarda dolarów. Wszystko mieli dopracowane do perfekcji. Miesiące, a nawet lata przygotowań zostały stracone przez jedną małą pomyłkę.
Ataki cyberprzestępców, zwłaszcza te na ogromną skalę przygotowywane są przez nich miesiącami, a nawet latami. Aby wszystko poszło zgodnie z planem, nie może być mowy o żadnej pomyłce. Czasem jednak niespodziewana i z pozoru błaha rzecz potrafi przekreślić najodważniejsze plany.
W 2016 roku grupie anonimowych hakerów udało się wykraść miliony dolarów z centralnego banku Bangladeszu, prawdopodobnie za atakiem stała północnokoreańska grupa Lazarus, która w 2014 roku włamała się do Sony. Za pośrednictwem sieci SWIFT mieli rozesłać 35 fałszywych instrukcji, aby móc otrzymać prawie miliard dolarów z rachunku Federal Reserve Bank of New York należącego do banku w Bangladeszu.
Pieniądze miały zostać przelane na konta na Filipinach oraz Sri Lance.
Na 35 operacji 5 zakończyło się sukcesem, co sprawiło, że hakerom udało się przechwycić 101 mln dolarów, które zostały przelane na cztery filipińskie konta oraz jedno na Sri Lance. Kolejna transakcja miała zakończyć działania, a cyberprzestępcy mieli odnieść olbrzymi sukces.
Cyberprzestępcy polegli na pisowni
To miał być olbrzymi sukces hakerów. Byli prawie o krok od kradzieży miliarda dolarów. Niestety chwila nieuwagi i miesiące, a nawet lata przygotowań poszły na marne. Cyberprzestępcy popełnili z pozoru błahy błąd, jednak musieli za niego zapłacić olbrzymią cenę.
Podczas operacji przelewania na konto kolejnej olbrzymiej sumy pieniędzy, popełnili błąd w nazwie konta organizacji non profit ze Sri Lanki.
Poprawna nazwa to Shalika Foundation, oni jednak zamiast „Foundation” wpisali „Fandation”.
Jedna literówka sprawiła, że kolejne 30 żądań na kwotę 850 milionów dolarów zostały zablokowane.
O całej sprawie jest głośno za sprawą dokumentu Netflixa "Billion Dollar Heist", który opowiada o najbardziej śmiałym cyberataku wszech czasów. Jak zauważyła Misha Glenny, jedna z autorek dokumentu, największą ironią był fakt, że cyberprzestępcy nie mieli żadnych problemów z hakowaniem.
Cały atak trwał cztery dni, ich plan doprecyzowany był do perfekcji, a systemy bezpieczeństwa zadziałały, dopiero gdy wkradł się błąd w pisowni. Ten przykład również pokazuje, jak bardzo trzeba uważać, dzieląc się jakimikolwiek danymi w internecie.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!