` Zastrzelił oprawcę swojego syna w telewizji na żywo. Uniknął więzienia - Antyradio

Zastrzelił oprawcę swojego syna w telewizji na żywo. Uniknął więzienia

AKTUALIZACJA 29.06.2025 29.06.2025 17:22
AKTUALIZACJA 29.06.2025 29.06.2025 17:22

W mediach społecznościowych odżywa wstrząsająca historia Gary’ego Plauche. W latach 80. stał się on symbolem walki o sprawiedliwość, a dla niektórych wzorem ojcostwa. Dlaczego? Bezceremonialnie zabił on pedofila, który gwałcił jego syna. Wszystko zarejestrowały kamery.

Gary Plauche zabił Jeffa Douceta w telewizji na żywo
Fot. Screen/TikTok
  • Jeff Doucet porwał i przez rok wykorzystywał 11-letniego Jody’ego Plauche, syna Gary’ego.
  • Gdy Doucet został zatrzymany, Gary zastrzelił go na lotnisku – na oczach kamer i policji.
  • Gary Plauche spędził tylko weekend w areszcie – dostał wyrok w zawieszeniu i prace społeczne.
  • Syn, Jody, opisał swoją historię w książce – początkowo miał żal do ojca, ale ten do końca życia nie żałował swojego czynu.

Potworna sprawa z przeszłości. Poznaj historię Jeffa Douceta i Gary'ego Plauche'a

Jeff Doucet, nauczyciel karate, porwał 11-letniego syna Gary’ego Plauche, Jody’ego. Wywiózł chłopca aż 3 tysiące kilometrów dalej – ze swojego domu w Luizjanie Jody trafił do motelu w Kalifornii. Tam zaczęła się gehenna chłopca, która trwała przez rok. Pedofil wykorzystywał chłopca i manipulował jego młodym umysłem, aby uzależnić go od siebie emocjonalnie.

Gdy sprawa w końcu wyszła na jaw, a policja zatrzymała zbrodniarza, postanowiono, że będzie on sądzony w Luizjanie. W tym celu należało go przetransportować samolotem. Ojciec Jody’ego został poinformowany przez znajomego dziennikarza o tym, gdzie i kiedy wyląduje jego samolot. Wówczas założył czapkę i ciemne okulary i stanął w korytarzu lotniska przy automatach telefonicznych. Gdy wiedział, że Jeff zbliża się już do niego, zadzwonił do przyjaciela i powiedział, co zaraz zrobi. „Nadchodzi, zaraz usłyszysz strzał”.

Jeff Doucet szedł korytarzem eskortowany przez policję w towarzystwie ekip telewizyjnych, które relacjonowały na żywo przylot zbrodniarza do Luizjany. Gdy minął Gary’ego, ten wyciągnął pistolet i zwyczajnie strzelił mu w głowę na oczach policji i kamer telewizyjnych.

Gary Plauche zabił oprawcę swojego syna w telewizji na żywo. „Nie żałuję”

Gdy Doucet był eskortowany przez lotnisko, minął Gary’ego, który wyjął pistolet i strzelił z bliskiej odległości w prawą stronę głowy Douceta. Doucet upadł na podłogę, krwawiąc z rany blisko jego prawego ucha. Plauche odłożył słuchawkę telefonu, zanim funkcjonariusze rzucili się na niego i wyjęli mu broń z ręki. Doucet zapadł w śpiączkę i zmarł od rany postrzałowej następnego dnia. Całe zdarzenie zarejestrowały kamery telewizyjne.

Gary Plauche spędził w więzieniu zaledwie jeden weekend. Sąd uznał, że nie chce go wysyłać za kraty, lecz musiał skazać go „na papierze” w związku z zabójstwem na oczach świadków. Gary otrzymał wyrok w zawieszeniu, kuratelę i prace społeczne. Uznano, że nie istnieje ryzyko, że mężczyzna popełni kolejne przestępstwo, a jego pobyt w więzieniu nie będzie korzystny dla nikogo.

Jody napisał później książkę, w której opisał swój koszmar. Poruszył tam również temat sprawiedliwości wymierzonej przez jego ojca.

Dla wielu osób, które nie są usatysfakcjonowane przez amerykański wymiar sprawiedliwości, mój ojciec stał się symbolem sprawiedliwości. Mój tata zrobił, to, co wszyscy mówią, że by zrobili, jednak tylko niewielu się na to zdecydowało. No i... nie poszedł do więzienia - mówił Jody w rozmowie z „The Sun”.

Wyznał jednak, że gdy był dzieckiem miał wielki żal do ojca. Chciał jedynie, żeby jego koszmar się skończył, nie żeby ktoś został w związku z tym zabity. Natomiast Gary, który zmarł w 2014 roku, do końca życia mówił, że nie żałuje tego, co zrobił. „Nie żałuję, zrobiłbym to znowu”, wyznał Gary Plauche.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!