Rosną auta, a miejsca parkingowe pozostają bez zmian
Badania przeprowadzone przez Accident Exchange wskazały, że średnia długość miejsca parkingowego w Wielkiej Brytanii wynosi 4,8 metra długości oraz 2,4 metra szerokości. Czy to wystarczająco dużo?
Zważywszy na fakt, że wiele oferowanych na rynku pojazdów przekracza długość 5 metrów, taką przestrzeń ciężko uznać za wystarczająca. Tym bardziej jeśli wziąć pod uwagę cieszący się coraz większą popularnością segment SUV-ów. Jak wskazują eksperci, obecny stan rzeczy spowodowany jest dużą liczbą starych miejsc parkingowych oddanych do użytku, a także przestarzałymi rządowymi wytycznymi.
Za przykład może posłużyć SUV Mercedesa – klasa GLS o szerokości 1,98 metra (2,14 metra wraz z lusterkami) i długości 5,13 metra. I teraz wystarczy wyobrazić sobie sytuację, w której dwa takie same pojazdy parkują obok siebie. Nagle miejsca na opuszczenie samochodu jest niedostatecznie dużo. Przy czym nie ma co obwiniać za to SUV-ów. Zwykły Volkswagen Passat mierzy aż 4,76 metra długości i 1,83 metra szerokości, podczas gdy jego klasowy konkurent – Ford Mondeo – jest jeszcze większy. Auto amerykańskiego producenta może się poszczycić długością nadwozia wyrażają w 4,87 metra!
Za nie najlepiej „dopasowaną” do wymiarów miejsc parkingowych można uznać nawet Astrę. Auto mierzy 4,7 metra długości, przy czym to jeden z popularniejszych modeli w Europie o czym świadczy fakt, że wyprodukowano ponad 250 000 aut V generacji. Na przestrzeni 15 lat ten Opel urósł aż o 16%. Podobny trend można zaobserwować wśród innych samochodów. Wyjątkiem jest Mazda MX-5. Nowa generacja tego pojazdu zamiast urosnąć, skurczyła się do rekordowo krótkiej długości 392 cm. To o 10 cm mniej niż w przypadku poprzednika i o 3 cm niż w pierwowzorze.
Jakie są konsekwencje mniejszych miejsc parkingowych? Coraz liczniejsze kolizje parkingowe. Jak podaje Accident Exchange – liczba obtarć w ostatnich 2 latach wzrosła o 35%. W Wielkiej Brytanii dziennie dochodzi do 1859 bliskich interakcji między pojazdami… O problemie wspomniał Scott Hamilton-Cooper, dyrektor operacyjny w Accident Exchange:
Kierowcy wjeżdżają coraz większymi pojazdami na miejsca parkingowe, na których ogólnie rzecz biorąc nie stały żadne duże samochody przez dłuższy czas. To z kolei jest czynnikiem wpływającym na tak wysoką częstotliwość parkingowych incydentów.
Jakby tak się dobrze zastanowić, to przeciętny użytkownik samochodu po prawidłowym zaparkowaniu auta na miejscu parkingowym, wielokrotnie musi się przeciskać między wąskimi „alejkami”... Naprzeciw wychodzą producenci oferujący funkcje zdalnego wjeżdżania i wyjeżdżania z miejsca parkingowego. A także małe miejskie auta, np. marki Smart.