Cały świat zna tę polską książkę. Za granicą nakręcili na jej podstawie arcydzieło
Odkryj filozoficzną głębię w adaptacji "Solaris" Lema przez Tarkowskiego. Jak radziecki film eksponuje ludzkie dramaty na tle kosmicznych zagadek?
- Co sprawia, że "Solaris" jest wyjątkowym dziełem science fiction.
- Jakie różnice występują między książką Lema a filmem Tarkowskiego.
- Dlaczego Stanisław Lem był niezadowolony z adaptacji filmowej Tarkowskiego.
- Które filmowe adaptacje "Solaris" miały miejsce i jak zostały odebrane.
"Solaris" - wielkie dzieło Lema doczekało się wybitnej adaptacji filmowej
W panteonie światowej literatury science fiction niewiele jest dzieł, które z taką siłą i intelektualną głębią eksplorowałyby granice ludzkiego poznania i problem komunikacji z "obcym". Na samym szczycie tego zestwienia znajduje się "Solaris" - arcydzieło Stanisława Lema.
Quiz: Kultowe filmy lat 80. Tylko geniusz zgarnie 75% punktów
Ta powieść od momentu swojego wydania w 1961 roku nieustannie fascynuje, prowokuje i zmusza do myślenia czytelników na całym świecie. Polska książka przekroczyła wszelkie granice - językowe, kulturowe i gatunkowe, stając się jednym z najważniejszych dzieł filozoficznych XX wieku. Jej potęga była tak wielka, że zainspirowała jednego z najwybitniejszych reżyserów w historii kina - Andrieja Tarkowskiego, do stworzenia filmowej adaptacji, która sama w sobie jest uznawana za ponadczasowe arcydzieło.
O czym jest "Solaris" Stanisława Lema?
Powieść Lema zabiera nas w odległą przyszłość, na stację badawczą unoszącą się nad planetą Solaris. Planetę tę niemal w całości pokrywa gigantyczny, galaretowaty ocean, który okazuje się być jedną, ogromną, żywą i inteligentną istotą. Główny bohater - psycholog Kris Kelvin, przybywa na stację, by zbadać tajemnicze i niepokojące zjawiska, które doprowadziły do załamania psychicznego poprzedniej załogi. Na miejscu odkrywa, że ocean potrafi materializować najgłębiej skrywane, często bolesne wspomnienia i tęsknoty przebywających na stacji ludzi, tworząc ich fizyczne, "neutrinowe" kopie.
W przypadku Kelvina ocean materializuje jego zmarłą tragicznie żonę, Harey, która popełniła samobójstwo po ich kłótni. Pojawienie się jej "sobowtóra" staje się dla bohatera źródłem niewyobrażalnej udręki, ale i perwersyjnej nadziei. Powieść Lema nie jest typową historią o kosmicznej przygodzie. To głęboki, filozoficzny traktat o granicach ludzkiego poznania, o niemożności pełnego zrozumienia "innego" i o tym, jak nasze własne, ludzkie emocje i ograniczenia uniemożliwiają nam nawiązanie autentycznego kontaktu z czymś, co wykracza poza nasze pojmowanie.
"Solaris" Tarkowskiego - najlepszy film science fiction w historii kina?
Przeniesienie tak gęstej, intelektualnej i pozbawionej klasycznej akcji prozy na ekran filmowy wydawało się zadaniem karkołomnym. Wyzwania tego podjął się w 1972 roku genialny rosyjski reżyser Andriej Tarkowski. Jego film, chociaż zatytułowany "Solaris", nie jest jednak wierną, dosłowną adaptacją książki. Tarkowski potraktował powieść Lema jako punkt wyjścia do stworzenia własnej, medytacyjnej i głęboko humanistycznej opowieści.
Rosyjski reżyser skupił się nie tyle na naukowych i filozoficznych dylematach kontaktu z obcą inteligencją, co na wewnętrznym, duchowym dramacie głównego bohatera. Jego film to opowieść o winie, pamięci, tęsknocie za domem i poszukiwaniu odkupienia. Tarkowski rozbudował ziemskie wątki, pokazując relacje Kelvina z ojcem, a samą planetę Solaris uczynił lustrem, w którym odbijają się nie tyle naukowe, co moralne i egzystencjalne problemy ludzkości. Film, z hipnotyzującymi zdjęciami Wadima Jusowa i niezapomnianą muzyką Eduarda Artiemjewa, to poetyckie, powolne i niezwykle piękne dzieło, które wymaga od widza skupienia i cierpliwości.
Co ciekawe, to nie pierwsza próba przeniesienia "Solaris" na duży ekran przez Rosjan. Zaledwie kilka lat wcześniej, bo w 1968 roku powstała pierwsza radziecka adaptacja dzieła Lema w reżyserii Borysa Nirenburga. Produkcja nie zyskała jednak takiego uznania, jak wersja Tarkowskiego.
Zapomniany film z PRL. Zgadniesz tytuł po jednym kadrze?
Lem nie lubił "Solaris" Tarkowskiego
Mimo że produkcja była nominowana do Złotej Palmy na Festiwalu Filmowym w Cannes i nagrodzono ją finalnie nagrodami FIPRESCI i Grand Prize, sam Stanisław Lem nie był zachwycony adaptacją Tarkowskiego. Uważał, że reżyser "nie nakręcił »Solaris« tylko »Zbrodnię i kar«ę", całkowicie pomijając kluczowy dla niego, filozoficzny problem niemożności poznania kosmosu. Pisarz nie był w stanie obejrzeć filmu w całości.
Jednak film Tarkowskiego do dziś jest uznawany za jedno z największych arcydzieł w historii kina science fiction. Stawia się go na równi z "2001: Odyseją kosmiczną" Stanleya Kubricka. W 2002 roku powstała kolejna, tym razem amerykańska adaptacja powieści w reżyserii Stevena Soderbergha z George'em Clooneyem w roli głównej. Nie dorównała artystycznemu poziomowi ani książki, ani filmu Tarkowskiego.
Źródło: Antyradio/Wikipedia
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!