` Disney zrujnował własny klasyk. Fani są oburzeni zmianami - Antyradio

Disney zrujnował własny klasyk. Fani są oburzeni zmianami

Sergiusz Kurczuk
AKTUALIZACJA 26.05.2025 26.05.2025 13:42
AKTUALIZACJA 26.05.2025 26.05.2025 13:42

Nowa wersja "Lilo i Sticha" budzi kontrowersje wśród fanów. Jakie zmiany wywołały ich rozgoryczenie?

Lilo i Stich - kadr z filmu Disneya
Fot. Disney/materiały prasowe

UWAGA! W tym tekście pojawiają się spoilery. Czytasz na własną odpowiedzialność.

  • W kinach zadebiutowała aktorska wersja filmu "Lilo i Stich".
  • Zmiany w nowym remake'u Disneya zaskoczyły widzów. Na niekorzyść filmu.
  • Czy na kształt nowej produkcji miała wpływ obecna polityka Stanów Zjednoczonych?

Disney zniszczył "Lilo i Sticha"?

Aktorska wersja filmu "Lilo i Stich" w końcu trafiła do kin na całym świecie. Fani oryginalnego tytułu czekali, by przeżyć ponownie niesamowitą historię o rodzinie, a niektórzy chcieli pokazać tę wyjątkową opowieść w odświeżonej wersji kolejnym pokoleniom. Jednak, jak podaje comicbook.com, wielu widzów jest bardzo zawiedzionych remakiem. 

Aktorskie wersje klasycznych animacji Disneya pojawiają się od kilku lat. Większość niestety nie cieszy się zbyt dużym uznaniem widzów z bardzo różnych powodów. Dla jednej grupy to przejaw pazerności i braku kreatywności ze strony firmy, która przed laty wyznaczała trendy w opowiadaniu historii dla najmłodszych widzów. Zamiast wymyślić coś nowego, Disney woli postawić na dobrze sprawdzone tytuły. Problem jest jednak z wykonaniem. W bardzo wielu przypadkach efekty CGI nie satysfakcjonują widzów z powodu braku dopracowania.

Jest też grupa, która uważa, że remaki są wyrazem "woke'izmu", czyli nieistniejącego chochoła, którym konserwatyści straszą podatnych na tego typu sugestie obywateli, w rzeczywistości narzekając na fakt, że świat poszedł do przodu i w produkcjach pojawiają się wątki, które nie trącą między innymi  rasizmem, seksizmem i homofobią.

Premiera filmu "Lilo i Stich" trochę odwraca tę narrację, ponieważ nowa produkcja Disneya, postanowiła dokonać zmian, które porażają fanów oryginału. Dla wielu odbiorców aktorskiej wersji słynnej animacji, jedna z modyfikacji w scenariuszu kompletnie zrujnowała uwielbianą postać. Wybrzmiewa to w zakończeniu, które znacznie różni się od tego, co znamy z filmu z 2002 roku. Mowa o Nani - starszej siostrze tytułowej Lilo.

Quiz: Pamiętasz te bajki sprzed lat? Tylko mistrz TV zdobędzie 15/15

1/15 W intro do której animacji pada tekst: "ma złotą żyłę"?

Nani - największe rozczarowanie nowej wersji "Lilo i Sticha"

Relacja między Lilo i Nani pozostaje niezmienniona - siostry nadal żyją razem po śmierci rodziców. Nani jest 19-latką, która marzy o studiach, ale jest oddana Lilo i zamiast realizować marzenia, zajmuje się małą dziewczynką, co jest dla niej szczególnie ważne, kiedy pojawiają się problemy z opieką społeczną.

Pod wieloma względami fabuła obu filmów jest spójna, jednak rozstrzał pojawia się w finale. Lilo zostaje odebrana Nani. ponieważ nastolatka jedzie do San Diego studiować biologię morską. Jej mała siostra trafia pod opiekę... sąsiadów.

To zupełnie nowe postacie, które zadebiutowały w aktorskiej wersji "Lilo i Sticha". Fanom oryginału nie podoba się fakt, że w nowej wersji Nani nie zależy na zostaniu ze swoją małą siostrą za wszelką cenę. Osoby, które oglądały animację przed ponad 20 lat, na pewno pamiętają, że obawa przed rozdzieleniem Lilo i Nani była osią, wokół której kręciła się fabuła filmu. Twórcy nowej wersji, postanowili to zignorować.

Mało tego. Sama postać Sticha spajała siostry i to dzięki niemu mogły zostać prawdziwą rodziną, przy okazji dając uroczemu kosmicie nowy dom na Ziemi. Do tego zresztą nawiązuje imię bohatera - po angielski słowo "stitch" oznacza "szew", w tym wypadku szew, który spaja dwie nie do końca dogadujące się ze sobą siostry. W aktorskiej wersji nowymi rodzicami Lilo zostają sąsiedzi, którzy mogli adoptować dziewczynkę bez względu na to, czy Stich trafiłby na Ziemię, czy nie. Słynne wzruszające hasło, które pada w oryginale: "Ohana znaczy rodzina", w nowej wersji również nie ma racji bytu.

Nowy "Lilo i Stich": polityka USA wpłynęła na film?

Te zmiany zostały szczególnie źle odebrane przez osoby, pochodzące z Hawajów, gdzie rozgrywa się akcja obu filmów. W oryginale twórcy podeszli do tradycji tej wyspy z o wiele większym szacunkiem. W nowej wersji Nani zachowuje się jak typowa przedstawicielka świata Zachodu - mała Lilo ciąży jej w realizowaniu własnych ambicji, a przecież strata rodziców i samotność protagonistów filmu, były motywami przewodnimi filmu, który pokazywał, że o rodzinę należy walczyć. Inna kwestia to fakt, że w Nani wcieliła się aktorka Sydney Elizebeth Agudong, która ma korzenie amerykańsko-filipińsko-hawajskie. Zdaniem wielu widzów, w tę postać powinna wcielić się rodowita Hawajka. 

Oddanie Lilo pod opiekę państwa i przydzielenie jej rodziny zastępczej ma też niezwykle mroczny wydźwięk, jeśli weźmie się pod uwagę obecną politykę USA, w której deportacje i rozdzielanie rodzin przez rząd są na porządku dziennym. Zabrakło też jawnej w oryginale krytyki turyzmu. W nowej wersji mieszkańcy Hawajów nie mają nic przeciwko zachodni centrycznemu turyzmowi, który jest pokłosiem postkolonialnym. Złośliwi twierdzą, że w 2002 roku Disney nie miał jeszcze swojego punktu wypoczynkowego na Hawajach w przeciwieństwie do obecnej chwili. Traktują więc nową wersję "Lilo i Sticha" jako reklamę obiektu wielkiej korporacji.

Wielu osobom nie podobał się też brak Kapitana Gantu - głównego antagonisty, którego zastąpił Jumba - szalony kosmiczny naukowiec, który z wroga przeradza się w przyjaciela Lilo i Sticha. Disney zdecydował się również na usunięcia ważnego wątku związanego z innym kosmitą - Plikleyem, który lubił przebierać się w damskie ubrania i nosić peruki.

Mimo ogromnych zarzutów pod adresem aktorskiej wersji "Lilo i Sticha" film cieszy się popularnością pod względem kasowym. Produkcja pobiła rekordy sprzedażowe Disneya jeżeli chodzi o film debiutujący podczas weekendu święta Memorial Day. W ciągu trzech dni film zarobił ponad 341 milionów dolarów, stając się szóstym najlepiej zarabiającym tytułem roku 2025.

Źródło: Antyradio/comicbook.com

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!