Najlepszy film Tarantino według Tarantino? Nie chodzi o "Pulp Fiction"

AKTUALIZACJA 19.08.2025 19.08.2025 18:23
AKTUALIZACJA 19.08.2025 19.08.2025 18:23

Tarantino wybrał swój ulubiony film. Sprawdź, który tytuł reżyser uznaje za najlepsze dzieło w swojej filmografii. 

Quentin Tarantino
Fot. Netflix/Collection Christophel/East News
  • Quentin Tarantino wybrał swoje własne ulubione filmy.
  • Filmowiec zdradził, też, które mają najlepsze scenariusze. 
  • Wyjaśnił też, jak zapatruje się na ostatni film w swojej karierze. 

Tarantino wybrał ulubiony film Tarantino 

Okazuje się, że Quentin Tarantino też ma swój ulubiony film Quentina Tarantino. Nic zresztą dziwnego, bo amerykański filmowiec należy do czołówki najważniejszych reżyserów a jego nieliczna, ale znacząca filmografia jest na tyle charakterystyczna, że kojarzą ją nawet osoby nieśledzące filmowych nowinek. 

Jak podaje Variety, podczas długiego wywiadu w podcaście The Church of Tarantino dwukrotny zdobywca Oscara zdradził, który z jego filmów jest jego ulubionym tytułem, a także, który uważa za najlepszy w swoim dorobku. Odpowiedź na te pytania jak na Tarantino przystało, nie jest oczywista. 

Pewnego razu... w Hollywood" to mój ulubiony, "Bękarty wojny" to mój najlepszy film.

- Ale uważam, że "Kill Bill" to najlepszy film Quentina, którego nie mógłby zrobić nikt inny. Każdy jego aspekt jest tak bardzo wyrwany, jak mackami z krwawą tkanką mojej wyobraźni, mojej tożsamości, moich miłości, mojej pasji i mojej obsesji. Myślę więc, że "Kill Bill" to film, do którego stworzenia się urodziłem, myślę, że "Bękarty wojny" to moje arcydzieło, ale "Pewnego razu... w Hollywood" to mój ulubiony film - wyjaśnił reżyser.

Quiz: Quiz z wiedzy filmowej. Nie ma szans, że odpowiesz na 7 pytanie

1/15 Który z poniższych cytatów nie pada w filmie "Dzień świra"?

Twórca "Pulp Fiction" to nie tylko reżyser, ale również scenarzysta. Wybrał więc również swoje ulubione i najlepsze scenariusze. - Myślę, że "Bękarty wojny" to mój najlepszy scenariusz, a tuż za nim są "Nienawistna ósemka" i "Pewnego razu... w Hollywood" - powiedział. - Ale jest jeden aspekt "Nienawistnej ósemki", który uważam za prawdopodobnie najlepszą reżyserię własnego materiału, mianowicie gotowy materiał jest napisany i to bardzo dobrze napisany. Nie muszę go więc niczego dodawać, jak w przypadku "Kill Billa" - jest solidny, jest po prostu gotowy - wyjaśnił filmowiec. 

Ostatni film Quentin Tarantino. Co planuje reżyser? 

Miłość Tarantino do "Pewnego razu... w Hollywood" jest powszechnie znana. To w końcu laurka do ulubionego okresu w historii kina reżysera. Ery, która miała ogromny wpływ na kształtowanie go, jako filmowca. Początkowo chciał powołać do życia spin-off będący historią Cliffa Bootha - bohatera filmu, w którego wcielił się Brad Pitt. Finalnie Tarantino zrezygnował z tego pomysłu i za produkcję odpowie inny uznany reżyser - David Fincher, który powoła tytuł la platformy Netflix.

Podczas wywiadu Tarantino powiedział, że zrezygnował z reżyserii jednego przedsięwzięcia, ponieważ pomysł, by jego dziesiąty i ostatni film był sequelem, "nie wzbudził w nim entuzjazmu". - Uwielbiam ten scenariusz, ale wciąż to stąpanie po tym samym gruncie, po którym już stąpałem - powiedział Tarantino. - Po prostu mnie zniechęcił. Wciąż nie wiem, co będzie tematem mojego ostatniego filmu. Muszę znaleźć się na nieznanym terytorium - zdradził.

Z tego też powodu odrzucił inny pomysł na swój ostatni film - "The Movie Critic". - Nie byłem specjalnie entuzjastycznie nastawiony do dramatyzowania tego, co napisałem, na etapie przedprodukcyjnym, po części dlatego, że wykorzystuję umiejętności, których nauczyłem się przy "Pewnego razu w Hollywood": "Jak przekształcimy Los Angeles w Hollywood z 1969 roku bez użycia CGI?" - wyjaśnił.  - Musieliśmy to zrobić. Musieliśmy to osiągnąć. Nie było pewne, czy nam się uda. W przypadku  "The Movie Critic" nie było niczego do ogarnięcia. Już mniej więcej wiedziałem, jak przywrócić Los Angeles do dawnych czasów. Było zbyt podobnie do poprzedniego razu - dodał Tarantino.

Fani więc wciąż muszą czekać na produkcję, która będzie zwieńczeniem reżyserskiej kariery filmowca. Jak widać, Tarantino nie zamierza się spieszyć i chce wybrać taki film, który w pełni go usatysfakcjonuje. 

Źródło: Antyradio/Variety/The Church of Tarantino

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!