Czy "Wednesday" jest oparta na faktach? Przerażająca historia wydarzyła się naprawdę
Czy Skalper z Kansas City z "Wednesday" istniał naprawdę? Odkryj zaskakujące potencjalne inspiracje twórców serialu Netflix.
- Czy Skalper z Kansas City z 2. sezonu "Wednesday" istniał naprawdę?
- Istniało co najmniej trzech prawdziwych przestępców, którzy mogli zainspirować twórców hitu Netflix.
- Szczególnie przerażająca jest historia pewnego rosyjskiego amatora historii.
"Wednesday" sezon 2: czy Skalper z Kansas City istniał naprawdę?
Na Netflix od 6 sierpnia 2025 roku dostępna jest pierwsza część drugiego sezonu "Wednesday". Hitowy spin-off "Rodziny Addamsów" z Jenną Ortegą w roli tytułowej nadzoruje sam Tim Burton. Produkcja zaczyna się od upiornego spotkania Wednesday z seryjnym mordercą. Czy został oparty na prawdziwym potworze?
Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Pierwsze kilka minut nowego sezonu to konfrontacja głównej bohaterki z psim fryzjerem Chetem LaTroyem, lepiej znanym jako Skalper z Kansas City grany przez Haleya Joela Osmenta. Jego modus operandi to porywanie młodych kobiet i dziewczynek, a następnie oskalpowanie ich i mordowanie. Zwieńczeniem działalności psychopaty jest robienie sobie trofeów - laleczek przypominających ofiary.
Skalper z Kansas City ma w piwnicy pokój zapełniony upiornymi lalkami symbolizującymi osoby, które zabija od kilkunastu lat. Na szczęście dzięki umiejętnościom dedukcji Wednesday i walki Rączki LaTroy zostaje ujęty i postawiony przed sądem. Krótka sekwencja początkowa jest jednak na tyle upiorna, że można się zastanawiać, czy w rzeczywistości istniał podobny seryjny morderca.
Dwóch seryjnych morderców, na których mogli bazować twórcy hitu Netflix
Twórcy serialu nie przyznali otwarcie, że postać Skalpera z Kansas City została oparta na prawdziwej historii. Są jednak przesłanki, że mogli się inspirować dwoma podobnymi osobami. Jak podaje yahoo.com, w mieście, do którego udała się bohaterka serialu Netflix w latach 1977–1993 gwałcił i zabijał Lorenzo Jerome Gilyard zwany Dusicielem z Kansas City. Został skazany w 2007 roku za zabójstwo sześciu kobiet. Jego ofiarami padły dwie dziewczynki i 11 kobiet.
Podrywał, lub napastował swoje ofiary, które często były sexworkerkami, a następnie dusił je sznurowadłem, przewodem elektrycznym lub częścią garderoby. Żonaty kierownik firmy zajmującej się wywozem śmieci został skazany na dożywocie.
Z kolei portal Tab sugeruje, że inną inspiracją mógł być brytyjski zabójca John Sweeney, nazywany przez media "Łowcą skalpów". Sweeney odsiaduje karę dożywotniego więzienia za napaść na wiele kobiet w latach 90. Zamordował i poćwiartował dwie byłe dziewczyny, a następnie wrzucił ich szczątki do kanałów w Londynie i Rotterdamie.
Przerażająca kolekcja martwych lalek
W obu tych przypadkach nie ma jednak mowy o charakterystycznym elemencie działania Skalpera z Kansas City - przerażającej kolekcji lalek. W prawdziwym świecie istniał jednak mężczyzna, który bardzo przypominał bohatera "Wednesday", chociaż nie był seryjnym mordercą. Mowa o Anatoliju Moskwinie - rosyjskim historyku-amatorze, który interesował się też lingwistyką i praktykami sepulklarnymi na przestrzeni dziejów, szczególnie na terenie kraju, z którego pochodził.
Moskwin zasłynął w roku 2010, kiedy na jaw wyszły praktyki mężczyzny, mającego obsesję na punkcie śmierci. Zupełnym przypadkiem okazało się, że miał wyjątkowo nietypowe i nielegalne hobby. Moskwin samowolnie ekshumował groby dzieci i młodzieży z cmentarzy w Rosji. Następnie przenosił szczątki do swojego mieszkania w Moskwie i dzięki wiedzy, którą zdobył na temat mumifikacji, preparował z nich lalki naturalnej wielkości.
Twierdził, że chce je chronić i przywrócić do życia w pamięci. Zanim Moskwin wcielił w życie swój proceder, sypiał na grobach wybranych przez siebie dzieci. Miało mieć to związek z okultystycznymi wierzeniami między innymi ludności Syberyjskiej. Mężczyzna uważał, że rodzice zmarłych dziewczynek zostawili je na pastwę losu, a ich dusze nie mogą zaznać spokoju i bezpieczeństwa. Dlatego postanowił, że zapewni im nowe, lepsze warunki "bytowania" - odmienne od zimnego grobu.
8 ukrytych perełek na Netflix, o których nigdy nie słyszałeś
- 8 Zobacz zdjęcia
W tym celu wykopywał zwłoki - czasem w całości, czasem tylko pozostałości po ciałach i przenosił je do swojego mieszkania, które dzielił z rodzicami. Następnie przekształcał martwe dzieci w lalki, rekonstruując ich ciała przy wykorzystaniu szmat i bandaży. Ubierał je w ubranka dla dzieci lub zabawek, malował im twarze, żeby przypominały bardziej ludzkie istoty i traktował jak żywe osoby. Podobno jedna z lalek miała nawet wbudowane w ciało urządzenie pochodzące z prawdziwej zabawki, emitujące po naciśnięciu wcześniej nagraną dziecięcą piosenkę.
Według śledczych, w mieszkaniu Moskwina znajdowało się ponad sto takich „lalek”, co robiło wrażenie małego, makabrycznego muzeum. Według mężczyzny jego działania nigdy nie miały podtekstu seksualnego. Nie chciał też mordować dzieci. Jego celem było zapewnienie martwym dziewczynkom należytej ochrony, co może wynikać z traumatycznego dzieciństwa Moskwina.
Obsesyjna kolekcja Rosjanina była głównym powodem jego aresztowania. Śledczy uznali, że Moskwin nie tylko bezprawnie naruszył groby, ale też przechowywał szczątki w sposób rażąco niezgodny z prawem i zasadami godności ludzkiej. Działania te wstrząsnęły opinią publiczną i doprowadziły do jego skazania. W 2011 roku Moskwin został aresztowany i postawiony przed sądem za profanację grobów i nielegalne przetrzymywanie szczątków ludzkich. Sąd skazał go na karę pozbawienia wolności w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.
Źródło: Antyradio/yahoo.com/Tab.com/Wikipedia.org
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!