To on mógł grać główną rolę w "Faraonie". Został gwiazdą "Czterech pancernych"
Włodzimierz Press był o krok od Ramzesa w "Faraonie". Zamiast tego stał się gwiazdą PRL jako Grigorij w serialu "Czterech pancernych i pies".
- Włodzimierz Press był o krok od roli Ramzesa XIII w "Faraonie".
- Jerzy Kawalerowicz wybrał jednak do głównej roli Jerzego Zelnika.
- Niedługo później Press został gwiazdorem PRL, dzięki kultowemu serialowi.
Ten polski aktor marzył o roli w "Faraonie". Kawalerowicz go odrzucił
W historii kina bywa tak, że jedno odrzucenie, czy zbieg okoliczności, potrafi na zawsze zmienić ścieżkę kariery aktora. Tak właśnie stało się w przypadku Włodzimierza Pressa - artysty, którego miliony Polaków pokochały za rolę Grigorija Saakaszwilego w "Czterech pancernych i psie". Mało kto jednak wie, że zanim wcielił się w postać gruzińskiego czołgisty, był o krok od zagrania jednej z najbardziej ikonicznych ról w historii polskiej kinematografii -Ramzesa XIII w monumentalnej adaptacji "Faraona" w reżyserii Jerzego Kawalerowicza.
Quiz: Kultowe seriale z PRL-u. Mało kto odpowie na wszystkie pytania
W połowie lat 60. cała filmowa Polska żyła przygotowaniami do "Faraona" - superprodukcji, jakiej nad Wisłą jeszcze nie widziano. Jerzy Kawalerowicz - jeden z najwybitniejszych twórców polskiej szkoły filmowej, z ogromną pieczołowitością szukał odtwórcy głównej roli. Miał to być aktor młody, charyzmatyczny, o nieprzeciętnej urodzie, zdolny udźwignąć ciężar postaci rozpiętej między władzą a miłością. Jak przypomina kultura.gazeta.pl, Press - wówczas młody, świeżo upieczony absolwent warszawskiej PWST, o nieco egzotycznej urodzie, wydawał się idealnym kandydatem. Przeszedł przez wszystkie etapy castingu, był na zdjęciach próbnych, a jego kandydatura była bardzo mocno brana pod uwagę.
Ostatecznie jednak reżyser podjął inną decyzję. Wybór padł na niemal nieznanego wówczas studenta szkoły teatralnej Jerzego Zelnika. Reżyser uznał, że Zelnik, ze swoją klasyczną, posągową urodą, lepiej pasuje do jego wizji młodego faraona. Ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Rola Ramzesa XIII uczyniła z Jerzego Zelnika gwiazdę i na stałe wpisała go do panteonu polskiego kina PRL.
"Czterej pancerni i pies" - kultowy serial PRL, który uczynił z Pressa gwiazdę
Jednak dla Włodzimierza Pressa było to z ogromne rozczarowanie. Niemal w tym samym czasie, gdy w Uzbekistanie trwały zdjęcia do "Faraona", w Polsce ruszały przygotowania do innej produkcji - serialu "Czterej pancerni i pies". Twórcy poszukiwali aktorów do ról załogi czołgu "Rudy" 102. - Nie wierzyłem, że coś z tego wyjdzie - mówił po latach Press o castingu do "Pancernych". Ta produkcja nie czarowała go tak bardzo jak monumentalny "Faraon". - Poszedłem raczej dla paru groszy, gdyż wówczas cienko prządłem - zdradził aktor, który był przygotowany na kolejną odmowę.
Press był zaskoczony, kiedy okazało się, że został wybrany do obsady i wcieli się w jednego z głównych bohaterów. Ze swoją charakterystyczną urodą, odziedziczoną po żydowskich rodzicach, idealnie pasował do roli Grigorija Saakaszwilego - gruzińskiego kierowcy-mechanika, który dołącza do polskiej załogi "Rudego" 102. Rola "Grzesia" okazała się być dla niego przeznaczeniem. Jego postać - waleczna, lojalna, a jednocześnie pełna ciepła i specyficznego humoru, natychmiast zdobyła serca widzów. Wraz z Januszem Gajosem (Jankiem), Franciszkiem Pieczką (Gustlikiem), Czereśniakiem (Wiesław Gołas) i Polą Raksą (Marusią) stworzył jedną z najbardziej kochanych ekranowych paczek w historii polskiej telewizji.
Kultowe seriale lat 80. i 90. Który jest waszym ulubionym?
Serial, emitowany od 1966 roku, bił wszelkie rekordy popularności, a jego bohaterowie stali się idolami całych pokoleń. Los bywa przewrotny. Gdyby Włodzimierz Press zagrał Ramzesa, jego kariera potoczyłaby się zapewne zupełnie inaczej. Być może stałby się gwiazdą kina, specjalistą od ról kostiumowych. Odrzucenie przez Kawalerowicza otworzyło mu jednak drzwi do świata telewizji i masowej popularności, której "Faraon", mimo swojego artystycznego triumfu i nominacji do Oscara, nigdy nie osiągnął na taką skalę.
Historia Włodzimierza Pressa to fascynujący przykład tego, jak w świecie sztuki przypadek i jedna decyzja reżysera mogą zadecydować o całym życiu zawodowym artysty. Choć nie został władcą starożytnego Egiptu, to jako serdeczny Gruzin w czołgu "Rudy" na trwałe zapisał się w sercach milionów Polaków, udowadniając, że czasem największe sukcesy rodzą się z największych rozczarowań.
Źródło: Antyradio/kultura.gazeta.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!