Ozzy i Sharon mają umowę na wypadek śmiertelnej choroby. Ich decyzja oburzy wiele osób
Ozzy Osbourne i jego żona Sharon zawarli dość nietypową umowę. Małżonkowie zabezpieczyli się na wypadek śmiertelnej choroby bądź demencji. Ich wola może szokować.
Ozzy Osbourne nie ma ostatnio łatwego życia. Wokalista zespołu Black Sabbath mierzy się z problemami zdrowotnymi. Na szczęście jest już znacznie lepiej i Ozzy ku zadowoleniu fanów zapowiedział powrót do muzyki. To niesamowita wiadomość z tego względu, że Ozzy zniknął ze sceny na kilka lat, a niektórzy z branży wprost mówili, że nie widzą szans na jego powrót.
Niestety lata lecą i choć wielu innych, starszych muzyków zdaje się nie przejmować wiekiem i wciąż dają niezłe koncerty oraz wydają albumy, to Ozzy temat śmierci z żoną Sharon poruszył już lata temu. Słynąca z wielu kontrowersji i szalonych pomysłów para, również i tym razem wpadła na pomysł, który wielu może szokować. Dotyczy eutanazji.
Ozzy i Sharon Osbourne poddadzą się eutanazji?
Ozzy i Sharon już w 2007 roku poruszyli poważny temat i oboje zgodzili, co do planu, jaki mają na wypadek śmierci któregoś z nich. Muzyk i jego żona przeciwnikami eutanazji nie są, a wręcz uważają, że jest ona w niektórych przypadkach konieczna. W dawnej rozmowie z The Mirror Ozzy zdradził, że gdyby on lub Sharon zachorowali na demencję, bądź inną śmiertelną chorobę, nie wyobrażają sobie z nią funkcjonować. W przypadku zaawansowanej demencji prawdopodobnie skorzystaliby z pomocy szwajcarskiej firmy, zajmującej się pomocą w eutanazji. Podobne życzenie wyrazili na wypadek walki ze śmiertelną chorobą.
Wierzymy w 100 procentach w eutanazję. Dlatego sporządziliśmy plan udania się do Szwajcarii w przypadku jeśli kiedykolwiek zachorujemy na chorobę, która wpłynie na nasz mózg. Jeśli Ozzy lub ja kiedykolwiek zachorowalibyśmy na Alzheimera. Zebraliśmy dzieci wokół kuchennego stołu, przedstawiliśmy im nasze życzenia i one się zgodziły.
Podobne życzenie wyraził Ozzy Osbourne w rozmowie z tym samym dziennikiem w 2014 roku.
Jeśli nie będę mógł żyć tak, jak teraz i nie mam tu na myśli finansów, to wybieram to. Jeśli nie będę mógł sam wstać i pójść samodzielnie do łazienki, a w tyłku i przełyku miałbym rurki, to mówię do Sharon: „Po prostu wyłącz tę maszynę”. Gdybym miał udar i został sparaliżowany, nie chcę już tu być. Spisałem testament, wszystko idzie do Sharon jeśli umrę przed nią, a ostatecznie wszystko przejdzie na dzieci.
Prawdopodobnie umowa, jaką zawarli między sobą małżonkowie, wynika z choroby ojca Sharon. Don Arden w ostatnich latach życia cierpiał na Alzheimera.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!