Po ich śmierci, rodzice pozwali Judas Priest. Oskarżono ich o „podprogową wiadomość”
Czy muzyka Judas Priest doprowadziła do tragedii? Poznaj kulisy kontrowersyjnego procesu z lat 80. i jego wpływ na heavy metal. Przeczytaj!
- Dlaczego rodziny obwiniły Judas Priest za samobójstwa młodych chłopaków.
- Jakie były kluczowe argumenty obrony i oskarżenia w procesie przeciwko zespołowi.
- Dlaczego zarzut ukrytych przesłań w piosence nie utrzymał się w sądzie.
- Jak zakończył się proces i jakie były jego konsekwencje dla Judas Priest.
Judas Priest oskarżeni za samobójstwo dwóch chłopaków
Muzyka metalowa swego czasu wzbudzała wiele kontrowersji, szczególnie w purytańskich stanach USA. W płowie lat 80. doszło do próby samobójczej dwóch młodych chłopaków. Jeden z nich stracił życie.
Quiz: Coś dla fanów nu metalu. Tylko prawdziwi eksperci odpowiedzą na 7. pytanie
Rodzice doszli do wniosku, że ich synowie zostali skłonieni do samobójstwa z powodu słuchania muzyki zespołu Judas Priest. Może się to wydawać niedorzeczne, ale w tej sprawie ruszył proces. Jak się zakończył?
Raymond Belknap i James Vance - pili, palili i słuchali Judas Priest
23 grudnia 1985 roku dwóch młodych mężczyzn z miasteczka Sparks w stanie Nevada zawarło pakt samobójczy. Całe popołudnie pili alkohol, palili marihuanę i przez sześć godzin bez przerwy słuchali albumu Judas Priest "Stained Class", który trafił do sprzedaży w 1978 roku. Wieczorem udali się na plac zabaw obok kościoła, biorąc ze sobą strzelbę. 18-letni Raymond Belknap przystawił lufę pod brodę, nacisnął spust i zginął na miejscu. Jego przyjaciel - 20-letni James Vance, zrobił to samo, ale przeżył, choć jego twarz została poważnie oszpecona.
Zarówno Belknap, jak i Vance pochodzili z ultrareligijnych i głęboko dysfunkcyjnych rodzin, nękanych alkoholizmem, przemocą domową, problemami w nauce oraz skłonnością do wszelkiego rodzaju uzależnień i drobnych przestępstw. Vance próbował uciec z domu 15 razy, a Belknap już wcześniej chciał popełnić samobójstwo. Powiedział nawet siostrze, że kiedy dorośnie, chce zostać seryjnym mordercą. Te wszystkie przesłanki jasno wskazywały że powodem tragedii było ich otoczenie społeczne i środowiskowe. Jednak rodzice chłopaków nie podzielali tego poglądu i uznali, że winni są muzycy Judas Priest.
Wszystko dla tego, że w liście wysłanym ze szpitala przez Vance'a do matki Belknapa, chłopak napisał: "Uważam, że alkohol i muzyka heavymetalowa, taka jak Judas Priest, wprawiły nas w hipnozę". Rodziny trzymały się kurczowo tej wersji i pozwały brytyjski zespół, a także jego wytwórnię płytową CBS, obarczając ich odpowiedzialnością za śmierć Belknapa.
Początkowo prokuratura postanowiła wykorzystać tekst piosenki "Heroes End" jako dowód w sprawie, ale sędzia odrzucił ten argument, ponieważ według amerykańskiego prawa, tekst utworów jest chroniony wolnością słowa na mocy Pierwszej Poprawki do Konstytucji. Prawnik rodziny Belknapa - Ken McKenna, postanowił zmienić argumentację, twierdząc, że inna z piosenek Judasów - "Better by You Better than Me", zawiera ukryte podprogowe przesłania. Według McKenny, zespół umieścił fragmenty utworu nagrane od tyłu, co spowodowało, że mózg słuchacza podświadomie wielokrotnie odbierał komunikat "Zrób to", tym samym zachęcając do samobójstwa.
Ta strategia również nie była zbyt przemyślana. Nawet jeśli zespół rzeczywiście zawarł wiadomość podprogową, to jego działanie nie przyniosło większego efektu. Na około 500 tysięcy nabywców albumu, tylko dwie osoby próbowały popełnić samobójstwo. Poza tym utwór nie został nawet napisany przez Judas Priest - był to cover utworu zespołu Spooky Tooth z 1969 roku.
5 najgorszych albumów Metalliki według Louder. Wśród nich ostatnia płyta
Proces Judas Priest - utwór zespołu nakłonił do samobójstwa?
Mimo to pozew został przyjęty i 16 lipca 1990 roku członkowie metalowego zespołu z Birmingham zostali wezwani do sądu w Reno. Z tego powodu grupa, musiała przerwać trasę koncertową. Proces trwał półtora miesiąca i uczestniczyło w nim ponad 40 świadków. Przed budynkiem sądu zebrały się seki fanów kapeli, aby okazać muzykom swoje wsparcie. Między wniesieniem pozwu w 1986 roku a rozpoczęciem procesu doszło do kolejnego tragicznego wydarzenia: James Vance zmarł w 1988 roku z powodu przedawkowania metadonu.
Jednak podczas procesu rodzice Vance'a zbagatelizowali wszelkie dowody wskazujące na bardzo trudną historię życia, a nawet oświadczyli, że pomimo trudnego okresu w latach bezpośrednio poprzedzających akt samobójczy, "zmienił się na lepsze", bo przyjął wiarę chrześcijańską po tym, jak "śmieciowa muzyka" Judas Priest sprowadziła go na manowce.
Proces został udokumentowany w filmie dokumentalnym wydanym w 1991 roku pod tytułem "Dream Deceivers: The Story Behind James Vance Vs. Judas Priest". Zanim doszło do premiery, reżyser David Van Taylor, zaczął filmować wywiady z Jamesem Vance’em i jego rodziną tuż po samobójstwie Belknapa. - Uważałem, że to niedorzeczne. Po prostu nie mogłem w to uwierzyć. Nie znałem żadnych okoliczności, ale nie mogłem uwierzyć, że ktoś mógłby zrzucić winę za taką traumę, za takie wydarzenie, na płytę. Miałem silne podejrzenie, że w tych rodzinach muszą dziać się inne rzeczy - powiedział dokumentalista w wywiadzie dla "The Washington Post" w 1992 roku.
Pierwsze słowa, które padają w filmie to: "Myślę, że oni [Judas Priest] zabili Raya. To mordercy". Wypowiedział je młody Vance. W wywiadzie dla "The Washington Post" Van Taylor przyznał, że był zdumiony faktem, iż James i jego rodzice tak swobodnie czuli się przed kamerami. Chociaż trudno w to uwierzyć, śledztwo w tej sprawie dotarło aż do studia nagraniowego, w którym treść piosenki była analizowana linijka po linijce. Zarówno realizator dźwięku, jak i producent płyty zostali wezwani do złożenia zeznań.
Proeces Judas Priest - medialna szopka, która zakończyła się oddaleniem sprawy
Sekwencja z rzekomym przekazem podprogowym była wielokrotnie odtwarzna przez biegłych, którzy starali się sprawdzić, czy zawiera ukrytego przesłania. Wilson Bryan Key - najsłynniejszy ekspert w dziedzinie wykorzystywania podprogowych przekazów w reklamie, również został wezwany do sądu i zeznawał. Key twierdził, że dostrzegł w utworze dowody na obecność podprogowych przekazów i zalecił również jego analizę realizatorowi dźwięku, Billowi Nickloffowi. Po czasie ujawniono, że Nickloff był w rzeczywistości biologiem morskim i nie posiadał wiedzy na emat realizacji dźwięku. Zresztą sam Key jest przez wiele osób uwżany za oszusta.
Kulminacyjny moment w procesie nastąpił, gdy w sądzie pojawił się wokalista Rob Halford, nienagannie ubrany w garnitur, co kontrastowało z jego typowym wyglądem - skórzanymi, nabijanymi ćwiekami ubraniami. Sędzia zapytał go, czy w piosence jest jakaś podprogowa treść i poprosił o jej zaśpiewanie. - To było jak Disneyworld. Nie mieliśmy pojęcia, czym jest przekaz podprogowy - to było po prostu połączenie dziwnych dźwięków gitary i sposobu, w jaki wydychałem powietrze między słowami. Musiałem zaśpiewać w sądzie "Better by You, Better than Me", a cappella. Chyba wtedy sędzia pomyślał: "Co ja tu robię? Żaden zespół nie chce zabijać swoich fanów" - powiedział frontman Judas Priest w wywiadzie dla Yahoo Entertainment w 2020 roku.
Sędzia Jerry Whitehead nie znalazł w nagraniu żadnych dowodów winy, argumentując, że rzekomy przekaz podprogowy to po prostu przypadkowe połączenie dźwięków. Jednak liczące ponad 100 stron orzeczenie nie usatysfakcjonowało ani rodzin chłopaków, ani zespołu. Chociaż uniewinniło muzyków Judas Priest, CBS zostało ukarane grzywną w wysokości 40 tysięcy dolarów za opóźnienie dostarczenia wymaganego materiału dowodowego. Poza tym członkowie zespołu musieli pokryć swoją część kosztów sądowych, nie wspominając o stratach finansowych z powodu odwołanych koncertów.
Psycholog i jeden ze świadków obrony - Timothy E. Moore, skrytykował później chaos procesu w artykule naukowym, argumentując, że opierał się na pseudonauce. Nie podobała mu się też sugestia, że chociaż nie znaleziono dowodów obciążających, orzeczenie nie wyklucza możliwości, że słuchanie płyty może skłonić do morderstwa. - To otwiera drzwi do ponownego wystąpienia takiej sytuacji - oświadczył Halford.
Chociaż muzyków Judas Priest nie skazano długi i medialny proces rzucił cień podejrzeń, zarówno w mediach, jak i wśród opinii publicznej, na nich i na cały heavy metal. - Byłem wściekły - wyznał później Halford. - Ponieważ wszystko to było sprzeczne z tym, czym był zespół i co reprezentował. Tworzymy muzykę dla ludzi, żeby dobrze się bawić, a nie dla śmierci - powiedział wokalista.
Podczas kręcenia filmu dokumentalnego członkowie zespołu mówili również o swojej muzyce jako o "artystycznym wyrazie uczuć izolacji i frustracji, które może generować życie we współczesnym świecie". - Nie wszyscy śpiewają o miłości: 99% amerykańskich list przebojów, w danym momencie, to piosenki o miłości. Uważamy, że jesteśmy większymi intelektualistami - stwierdził Halford.
McKenna również był niezadowolony z wyroku. Stwierdził, że przedstawione dowody są zbyt nowatorskie, aby sąd mógł je w pełni zrozumieć, ale że w niedalekiej przyszłości sprawa ta zostanie zapamiętana tak samo, jak ta, która wykazała związek między rakiem a paleniem tytoniu. - Za pięć lat wszyscy będziemy wiedzieć, że ta muzyka powoduje przemoc i śmierć wśród nastolatków - stwierdził. Na szczęście prognoza McKenny była błędna.
Satanic Panic - jak Amerykanie wlatach 80. bali się satanistów
Warto jednak pamiętać o kontekście całego wydarzenia. Jest ono głęboko zakorzenione w atmosferze społecznej w Stanach Zjednoczonych tamtej epoki. Powstało wówczas zjawisko tak zwanego Satanic panic, czyli doszukiwania się wszędzie satanistycznych rytuałów i spisków. Warto również zauważyć, że chociaż był to szczytowy okres prezydentury Ronalda Reagana, czyli bardzo konserwatywnej główy kraju, satanistyczna paranoja nie nie była domeną wyłącznie najbardziej tradycjonalistycznych środowisk.
Sami Judas Priest doświadczyli już problemów jakiś czas wcześniej. Latem 1985 roku Parents Music Resource Center - agencja rządowa założona przez Tipper Gore, żonę polityka Partii Demokratycznej Ala Gore'a i finansowana między innymi przez Mike'a Love'a z The Beach Boys, umieściła piosenkę brytyjskiej kapeli metalowej "Eat Me Alive" na liście "The Filthy Fifteen" ("Obrzydliwa Piętnastka" - tum. red.), która zawierała utwory uznane przez komisję za nieodpowiednie ze względu na treść tekstową. Słynne dziś nalepki "Parental Advisory. Explicit Content" to właśnie pokłosie działalności PMRC. Chociaż na liście dominowały utwory heavymetalowe, znalazły się na niej również utwory Prince'a, Madonny i Cyndi Lauper, kwestionowane ze względu na treść seksualną.
Sprawa Judas Priest nie była jednak pierwszym przypadkiem oskarżenia zespołu heavymetalowego o nawoływanie do samobójstwa. Istnieje spora szansa, że rodzina Vance'ów i David McKenna zainspirowali się sprawą, która miała miejsce nieco wcześniej. 1 listopada 1985 roku rodzice Johna Daniela McColluma - 19-latka, który odebrał sobie życie, pozwali Ozzy'ego Osbourne'a i również wytwórnię CBS Records, argumentując, że jego piosenka "Suicide Solution" nakłoniła młodego mężczyznę do samobójstwa. W tej sprawie nie doszło jednak do procesu, ponieważ treść tekstu nie została uznana za sprzeczną z prawem. W 1986 i 1988 roku, samobójtwo wiązane z utworem Osbourne'a popełniło dwóch kolejnych chłopaków jednak i w tym wypadku pozew został oddalony.
Źródło: Antyradio/elpais.com/The Washington Post/Yahoo Entertainment
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!