Stanisław Soyka nie żyje. Tak wspominają go gwiazdy
Gwiazdy pożegnały Stanisława Soykę. Wśród nich, znaleźli się Krzysztof Cugowski, Ewa Bem i Maciej Stuhr.
- Stanisław Soyka nie żyje. Znane osoby postanowiły go uhonorować.
- Krzysztof Cugowski podkreślił wielką stratę dla polskiej muzyki.
- Maciej Stuhr podzielił się osobistym wpisem o swojej miłości do zmarłego muzyka.
Zmarł Stanisław Soyka. Gwiazdy wspominają artystę
21 sierpnia 2025 roku w wieku 66 lat zmarł Stanisław Soyka - legenda polskiej muzyki jazzowej i popularnej. Wokalista, pianista, gitarzysta, skrzypek, kompozytor i aranżer w jednej osobie stworzył takie niezapomniane przeboje, jak "Tolerancja", "Absolutnie nic", "Cud niepamięci", czy "Czas nas uczy pogody". Muzyk zapisał się na stałe w historii rodzimej muzyki.
Nic więc dziwnego, że po jego śmierci pojawiło się wiele wpisów znanych osób, które postanowiły pożegnać Soykę. Wśród gwiazd znalazł się Krzysztof Cugowski, który skomentował smutne zdarzenie w rozmowie z Pudelkiem. - Mój kolega z branży. Znałem go od prawie 50 lat, od jego debiutu - powiedział.
- Ja się dowiedziałem o tym, jak już byłem w samochodzie, jadąc do hotelu. Staszek był przecież na próbie… Wielka strata - to był wielki muzyk, wielki wokalista, i jazzowy, i popowy - także ogromna strata. Ale cóż mamy zrobić, wszyscy tak skończymy. Ogromna strata dla polskiej muzyki rozrywkowej - dodał Cugowski.
Quiz: To były hity PRL-u. Polacy, którzy wtedy żyli, poznają 16/16 w naszym quizie
Na Facebooku Macieja Stuhra pojawił się przejmujący wpis. Aktor w ciepłych słowach przekazał swoim fanom, dlaczego Soyka był dla niego ważnym artystą. Zamieścił też nagranie swojej parodii muzyka sprzed wielu lat.
"Jeśli byłem w swoim życiu czyimś prawdziwym, zagorzałym i wiernym fanem, to był to Staszek Soyka. Dziesiątki koncertów, wszystkie nagrania, plakaty, autografy, jeżdżenie po Polsce, żeby niczego nie przegapić. Ja po prostu chciałem być Soyką, o czym wiedziała cała rodzina i wszyscy sąsiedzi, gdyż przez parę lat CODZIENNIE wracając ze szkoły rzucałem tornister w kąt, siadałem przy pianinie, włączałem płytę i grałem cały koncert Stacha razem z nim, przesiadając się w trakcie oczywiście na gitarę. Ta miłość zaowocowała w połowie lat 90 moim pierwszym numerem kabaretowym. Dziękuję Ci Stasiu za wszystko!" - czytamy w poście.
Jak podaje Onet, innym z gwiazdorów, który postanowił komentować śmierć artysty był Liroy, który wypowiedział się na antenie TVN24. - To był wspaniały człowiek, dzisiaj jeszcze go widziałem, mieliśmy porozmawiać, trudno mi ubrać w słowa, jak niesamowity był to człowiek. Niesamowity człowiek, trudno mi się mówi, że był... to takie dziwne. Jego muzyka zostanie z nami, jego twórczość, na pewno będziemy do niej wracać, to, co po sobie zostawił, jest niesamowite. To, jak wiele przyjaźni i wspomnień wśród ludzi... ja jestem w szoku. Nawet nam się nie chce rozmawiać o tym koncercie - powiedział raper.
Elżbieta Zapendowska w rozmowie z Onetem również zdradziła, kim był dla niej Soyka.
Wybitny, wybitny artysta. Na polski rynek próbował wnieść coś zupełnie innego.
- Trochę innej kolorystyki, nie tylko słowiańskiej, ale także tej bardziej uniwersalnej. Przez tyle lat robił rzeczy fenomenalne, choć może zbyt trudne dla przeciętnego słuchacza. Ja zawsze uważałam go za najlepszego wokalistę - skomentowała specjalistka od emisji głosu. - Robił rzeczy niebywałe. I tego za mało było w naszych mediach. Niestety, takie są czasy, że widać tylko drobnicę, która nigdy nie osiągnie tego poziomu - dodała.
Najwybitniejsi muzycy lat 90. Oasis na 5. miejscu, ale dominuje rap
Ewa Bem, która przyjaźniła się ze zmarłym muzykiem, towarzyszyła mu w ostatnich chwilach życia. Opowiedziała o nich w rozmowie z Faktem. - Stało się coś strasznego. Nikt nigdy go nie zastąpi. Pustka kompletnie nie do zastąpienia - powiedziała wokalistka. - Dowiedziałam się, że Staszek zasłabł i pojechał do szpitala. Wszyscy wokół mnie wiedzieli, ale chcieli mnie oszczędzić. Dowiedziałam się z nocnego SMS-a. Już było bardzo późno... - wyznała.
Jak podaje Radio Łódź, kilka słów o Soyce powiedział również polski dziennikarz Paweł Sztompke. - Był pełnym pomysłów muzycznych, a jednocześnie bardzo silną osobowością, bez względu na to, czy śpiewał swoje utwory, czy sięgał po klasykę, czy to była tak zwana muzyka jazzowa, czy to była tak zwana muzyka popowa, czy to była tak zwana muzyka religijna. Wszystko to, co wykonywał, było naznaczone własnym talentem, własną siłą, własną osobowością i własnymi przeżyciami - przekazał.
Stanisław Soyka nie żyje. Okoliczności śmierci muzyka
Stanisław Soyka 21 sierpnia 2025 roku zasłabł w jednym z hoteli w Sopocie, w którym znajdował się z powodu tegorocznej edycji Top of the Top Sopot Festival. Muzyk miał wystąpić na imprezie tego samego dnia. Kiedy gruchnęła wieść o śmierci Soyki, festiwal został przerwany, a po kilkunastu minutach część wykonawców zaśpiewała utwór zmarłego artysty - "Tolerancja".
Według ustaleń Super Expressu prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie śmierci Soyki. Na razie nie wiadomo, co było powodem zgonu. - Jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, by mówić o przyczynach śmierci. Trwają różne działania - przekazał prokurator Michał Łukasiewicz.
Muzyk od wielu lat miał problemy ze zdrowiem, między innymi zmagał się między innymi z chorobą otyłościową, cukrzycą typu 2 i chorobę obturacyjną płuc, która była wynikiem wieloletniego zażywania nikotyny.
Źródło: Antyradio/Pudelek/Onet/Fakt/Super Express/Radio Łódź/Maciej Stuhr/Facebook
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!