70-letni twardziel uratował szczeniaczka z paszczy aligatora. Nie wypuścił przy tym cygara z ust [WIDEO]
Oto prawdziwy bohater! Emeryt z USA bez chwili namysłu rzucił się na ratunek swojemu szczeniakowi, kiedy ten został porwany przez aligatora. Zdarzenie zarejestrowała kamera.
Aligatory to niezwykle niebezpieczne zwierzęta. Niewiele osób jest w stanie stanąć z nimi oko w oko. 74-letni mieszkaniec Florydy postanowił jednak zaryzykować konfrontację z wielkim gadem, by uratować swojego pieska. Zwierzątko miało się stać ofiarą aligatora. Na szczęście mężczyzna wykazał się bohaterską postawą.
Emeryt uratował psa z paszczy aligatora
Każdy, kto mieszka na Florydzie prędzej czy później spotka się z aligatorem. Stan jest środowiskiem naturalnym tych dużych zwierząt. Ludzie, powiększając swoje osiedla, zabierają terytorium gadów, które jednak nie zamierzają dać za wygraną. Z tego powodu bardzo często dochodzi do bezpośrednich konfrontacji z drapieżnikami.
Czasem spotkania kończą się bez szkody dla ludzi i zwierząt, ale zdarza się również, że dochodzi do niebezpiecznych sytuacji. W takim położeniu znalazł się dwumiesięczny spaniel imieniem Gunner oraz jego pan - 74-letni Richard Wilbanks, prywatnie emeryt i mieszkaniec hrabstwa Lee, a od jakiegoś czasu miejscowy bohater.
Wilbanks odpoczywał ze swoim pieskiem na działce położnej nad uroczą sadzawką. W pewnym momencie usłyszał, że jego pupil wydał z siebie żałosny pisk. Mężczyzna szybko domyślił się, że szczeniak padł ofiarą aligatora, który urządził sobie polowanie. Niewiele myśląc, rzucił się do wody, złapał gada za pysk i wyjął z paszczy przestraszonego psiaka. Nie wypuścił przy tym cygara z ust. Cała akcja ratunkowa została uwieczniona na nagraniu, które trafiło do sieci i stało się hitem Twittera.
Uratował szczeniaka przed pożarciem przez aligatora i nie wypuścił przy tym cygara. Prawdziwa legenda.
Bohaterski czyn Wilbanksa nie został niezauważony przez lokalne media. Mężczyzna rozmawiał na jego temat między innymi z portalem clickorlando.com.
Odwróciłem się, usłyszałem jego pisk i zobaczyłem, jak aligator płynął z nim, więc wskoczyłem do wody. Dogoniłem aligatora, złapałem go i siłą podciągnąłem do brzegu, a potem musiałem podważyć mu szczękę, żeby wyciągnąć Gunnera. (...) Zrobiłbym to jeszcze raz; spójrzcie tylko na ten pyszczek. Jest taki kochany, taki delikatny.
Do wydarzenia doszło 25 października 2020 roku, ale dopiero teraz nagranie stało się popularne w internecie. Skąd jednak na działce emeryta kamery? Wilbanks bierze udział w programie, którego celem jest rejestrowanie dzikiej natury i działanie na rzecz koegzystencji człowieka z dziką naturą. Działka mężczyzny znajduje się na terytorium monitorowanym przez organizację Florida Wildlife Federation i z tego powodu otacza ją 17 kamer wideo.
Zadzwonili do mnie i powiedzieli, że "Nie uwierzysz, co nam się nagrało, a ja im na to: "O Boże, co to może być?'' Pomyślałem, że może nagrali, jak biegałem nago po podwórku, czy coś.
Meredith Budd - dyrektorka Florida Wildlife Federation skomentowała zajście z aligatorem.
Myślę, że przesłaniem nagrania jest to, że musimy szanować dziką przyrodę i podejmować wszelkie niezbędne środki ostrożności, zwłaszcza gdy mieszkamy w miejscu, w którym wędrują dzikie zwierzęta. Umieściliśmy kamery na terenach ochotników, aby udokumentować, z jakimi zwierzętami dzielimy się naszą okolicą, jakie zwierzęta możemy napotkać i jak możemy nauczyć się zmniejszać potencjalne konfrontacje, takie jak widzieliśmy na filmie. Należy zachować wszelkie niezbędne środki ostrożności, które w tym przypadku obejmują trzymanie psa na smyczy, pilnowanie zwierząt domowych, dzieci i dorosłych, aby nie przebywali w pobliżu stawów retencyjnych. Są to obszary często zamieszkiwane przez aligatory.
Organizacja non-profit ma nadzieję, że nagranie posłuży jako film pouczający ludzi, by zachowywali dystans od dzikich zwierząt w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Wilbanks niestety nie trzymał Gunnera na smyczy. Tłumaczy to zaniedbanie, krótkim czasem posiadania zwierzaka, który podczas wypadku był z nim dopiero około tygodnia. Na szczęście, nikomu nic się nie stało.
Aligator wciąż jest w stawie. Wszystko z nim w porządku. Z Gunnerem wszystko w porządku, czuje się dobrze i ja też.
Piesek miał kilka nakłuć po zębach aligatora, ale po dwudniowej wizycie w lecznicy dla zwierząt wylizał się z ran. Wilbanks nabawił się zadrapań i otarć, ale czego nie robi się dla ukochanego zwierzaka.