NASA sprawdziła, czy chińska sonda rzeczywiście wylądowała na niewidocznej stronie Księżyca
Satelita Lunar Reconnaissance Orbiter, orbitujący wokół Księżyca, dostarczył dowodu na udane lądowanie misji Chang'e 4 – pierwszej, która udała się na niewidoczną z Ziemi część Srebrnego Globu.
Do historycznego wyczynu doszło 3 stycznia 2019 roku – Chińczycy natychmiast pochwalili się zdjęciami wykonanymi na Księżycu.
Kilka dni później w sieci pojawiło się również nagranie pokazujące, jak doszło do lądowania – widać na nim proces obniżania się nad powierzchnię zakończony dotknięciem księżycowego gruntu wśród wzbijanego przez silnik rakietowy pyłu.
Chińczycy postawili przed sobą bardzo ambitne zadania badawcze – w ramach misji Chang'e 4 dostarczyli na Srebrny Glob łazika, który będzie mobilnie badać powierzchnię, a także zasadzili ziemniaki.
Te ostatni eksperyment miał sprawdzić, czy możliwe jest stworzenie w księżycowych warunkach funkcjonującego ekosystemu – oprócz roślin na naszego naturalnego satelitę wysłano także jedwabniki, które miały się nimi żywić.
Miesiąc po lądowaniu zdjęcia pokazujące sondę Chang'e 4 pokazała NASA – do ich zrobienia wykorzystano księżycowego satelitę LRO.
Lunar Reconnaissance Orbiter sfotografował Chang'e 4
Lunar Reconnaissance Orbiter krąży wokół Księżyca od czerwca 2009 roku, dostarczające bezcennych informacji na temat Srebrnego Globu i wykonując dokładne zdjęcia jego powierzchni.
Zobacz także: >> Według „Wiadomości” TVP 1 „Księżyc to planeta” <<
30 stycznia 2019 roku satelita znalazł się nad kraterem Von Kármána, w którym wylądowała chińska misja. LRO wykonał serię zdjęć, na których amerykańscy naukowcy odnaleźli pochodzący z Ziemi sprzęt.
Jego dostrzeżenie nie było wcale łatwe – lądownik Chang’e 4 widziany z księżycowej orbity ma rozmiary zaledwie dwóch pikseli. Gdyby nie strzałka, którą usłużnie zamieściło na zdjęciach NASA, zapewne byłoby go nam odnaleźć trudniej, niż chowającego się na obrazkach Wally’ego.