Steam będzie musiał podnieść ceny gier z powodu europejskiego prawa antymonopolowego
Platforma Valve została oskarżona o „praktyki monopolistyczne” w związku z różnicowaniem cen gier w krajach europejskich. Unia chce, żeby na jednolitym rynku cyfrowym obowiązywała ta sama cena, co może oznaczać podwyżki dla graczy z Polski.
Wspólnota wystosowała ostrzeżenie do Valve, właściciela platformy Steam, oraz do pięciu wydawców, których gry wyceniane były odmiennie w poszczególnych krajach: Bandai Namco, Capcom, Focus Home, Koch Media oraz ZeniMax.
Śledztwo w tej sprawie toczyło się od lutego 2017 roku. Unia Europejska zauważyła, że Valve rozpoczął współpracę z wydawcami w celu dostosowania cen do możliwości finansowych mieszkańców różnych krajów – w tym państw Wspólnoty.
Jest to niezgodne z europejskim prawem zakazującym geoblokowania ofert, czyli sprzedawania danego produktu w cenie obowiązującej tylko na wybranym obszarze bądź też udostępnianie jej tylko na wybranych rynkach.
Jak działa geoblokowanie, widać chociażby po zawartości biblioteki Netfliksa, która (z powodu rozbieżności co do praw dystrybucji) jest różna w praktycznie każdym kraju.
Unia Europejska broni konsumentów, Steam będzie musiał podnieść ceny
Nowe prawo miało zapobiegać takiej „dyskryminacji lokalizacyjnej”, gwarantując wszystkim klientom usługi dostęp do tych samych treści w tej samej cenie.
To ostatnie założenie może wyjść bokiem polskim graczom, którzy od czasu do czasu mogą cieszyć się niższymi cenami na wybrane gry, dostając na przykład tytuł, który działa tylko i wyłącznie w języku polskim, lub ciesząc się zniżkami w wyprzedaży organizowanej tylko i wyłącznie w naszym kraju.
Unia uważa, że takie praktyki są zabronione – w każdym kraju członkowskim powinny obowiązywać takie same ceny. Trudno spodziewać się, żeby Steam i wydawcy postanowili wyrównać je w dół – graczy czekają więc podwyżki.
Zobacz także: >> Steam będzie ukrywać niekorzystne oceny gier <<
Wspólnota podkreśla, że potępia uniemożliwianie konsumentów zakupu i korzystania z gier na PC nabytych w kraju w innym niż ich kraj zamieszkania. Valve oraz wydawcy otrzymali listy z zastrzeżeniami – jeśli na nie nie zareagują, UE może sięgnąć po bardziej dotkliwe finansowo środki nacisku.