Przekroczył prędkość o 1 km. Musiał zapłacić 171-krotność mandatu

Sergiusz Kurczuk
AKTUALIZACJA 06.07.2026 06.07.2026 13:40
AKTUALIZACJA 06.07.2026 06.07.2026 13:40

Skuterzysta próbował zaoszczędzić na mandacie, a skończył z rachunkiem wynoszącym 32 tysięcy złotych. Czasem walka w sądzie z policją może się odbić potężną czkawką finansową.

Fotoradar - materiał prasowy
Fot. Beata Zawrzel/REPORTER/East News
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Dlaczego warto czasem zapłacić mandat zamiast iść do sądu.
  • Jakie tłumaczenie skuterzysty nie przekonało sądu.
  • Co zadecydowało o przegranej sprawie w sądzie.
  • Które dodatkowe koszty sądowe poniósł skuterzysta.

Chciał odwołać się od mandatu. Zapłacił 171 razy więcej

Są sytuacje, w których zapłacenie mandatu i zapomnienie o sprawie okazuje się zdecydowanie mądrzejszą decyzją niż walka o swoje racje przed sądem.

Quiz: Prosty test dla polskiego kierowcy. Jeśli nie zdasz, lepiej oddaj prawo jazdy

wikimedia
1/15 To oznacza "niebezpieczny zakręt w prawo"

Pewien skuterzysta przekonał się o tym na własnej skórze. Stosunkowo niska kara została zwielokrotniona, co dotkliwie uderzyło go po kieszeni.

Skuterzyta przekroczył prędkośc o 1 kilometr. Poniósło sromotną klęskę w sądzie

Jak podaj autos-swiat.pl, szwajcarski fotoradar zarejestrował przekroczenie prędkości o zaledwie 1 kilometr na godzinę. Mandat wyniósł 40 franków szwajcarskich, czyli w przeliczeniu około 187 złotych. Pochodzący ze Szwajcarii kierowca skutera postanowił go zakwestionować, a sprawa trafiła przed oblicze sądu.

Linia obrony była oryginalna - kierowca twierdził, że nie mógł wiedzieć, z jaką prędkością jedzie, bo licznik jego skutera nie miał podświetlenia. Sąd kantonalny nie przyjął tego tłumaczenia z jednego prostego powodu: fotoradar zarejestrował wykroczenie w ciągu dnia, około godziny jedenastej, a zmierzona prędkość i tak była już wcześniej pomniejszona o błąd pomiarowy wynoszący 5 kilometrów na godzinę.

Wyrok był niekorzystny, bo do mandatu doszły koszty sądowe w wysokości 3840 franków, czyli ponad 17 900 złotych. Skuterzysta nie odpuścił i skierował sprawę do Sądu Najwyższego w Lozannie. Ten nie tylko podtrzymał wcześniejszy wyrok, ale dorzucił kolejne 3000 franków, czyli około 14 tysięcy złotych. To kwota za przeprowadzenie nowego postępowania.

Chciał zaoszczęzić 187 złotych. Zapłacił 32 tysiące

Uzasadnienie było jednoznaczne: decydujące znaczenie ma wynik pomiaru urządzenia, a nie wskazania licznika. Łączny rachunek za odmowę zapłacenia mandatu wyniosł 6840 franków, czyli blisko 32 tysiące złotych. Dokładnie 171-krotność kwoty, którą mężczyzna chciał zaoszczędzić.

Warto przy okazji wiedzieć, jak kalibrowane są polskie fotoradary. Stacjonarne urządzenia CANARD mają wgraną tolerancję wynoszącą 10 kilometrów na godzinę powyżej obowiązującego limitu, więc automat nie zapisuje pomiarów poniżej tego progu. Nie jest to jednak zachęta do szybszej jazdy, lecz sposób na uwzględnienie błędu pomiarowego. Przekroczenie prędkości o mniej niż 10 kilometrów na godzinę może natomiast zostać odnotowane podczas kontroli prowadzonej przez patrol z przenośnym urządzeniem pomiarowym.

Źródło: Antyradio/auto-swiat.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!