Na trasie umierał człowiek. Mijali go i szli dalej. „Rzygać mi się chce”

Marcin Hołowacz
AKTUALIZACJA 11.08.2023 11.08.2023 09:15
AKTUALIZACJA 11.08.2023 11.08.2023 09:15

Czy to normalne? Czy naprawdę tak jest, że ludzkie życie nie ma już znaczenia? Takie pytania zadaje znana wspinaczka, Tamara Lunger, zwracająca uwagę na wyjątkowo niepokojące wydarzenie.

K2
Fot. Hussain Warraich/shutterstock.com/@tamaralunger/instagram.com

Tamara Lunger jest włoską himalaistką i skialpinistką, która już od najmłodszych lat była zafascynowana górami. Pomimo tego, że kocha tego typu sporty, aktualnie czuje się mocno zaniepokojona kierunkiem, w jakim zaczęły zmierzać.

Jestem głęboko zasmucona, ponieważ kiedyś alpinizm miał w sobie coś romantycznego, a teraz zmierza w kierunku, który w moim odczuciu jest chory i odrażający! Tamara Lunger

Ludzkie życie nie ma już znaczenia?

Tamara Lunger napisała, że zobaczenie czegoś takiego sprawiło, iż jest jej wstyd, a nawet zaczęła mieć problemy z zasypianiem. O co konkretnie chodzi? Otóż pod koniec lipca, w okolicach szczytu K2 miała miejsce sytuacja, podczas której na trasie umierał człowiek, ale jak zaznacza Lunger, dla wspinaczy ważniejsze było zdobycie szczytu, więc po prostu go mijali.

Pakistańscy tragarze często pomagają wspinaczom, dla których kluczowe jest zdobywanie wymarzonych szczytów. Nagranie z 27 lipca pokazuje, że Pakistańczyk, Mohammad Hassan, umierał na trasie, lecz otaczający go ludzie zaczęli go omijać w drodze na szczyt.

Tamara Lunger dzieli się komentarzem, że odhaczenie kolejnego ośmiotysięcznika na swojej liście, było dla nich znacznie ważniejsze. Kobieta dodaje, że nie chce rzucać imionami, ale jest zdumiona faktem, że wśród tych wspinaczy byli również tacy, którzy są doskonale znani i cieszą się niemałą sławą. Świat celebruje ich górskie sukcesy, które są zdobywane w taki sposób?

Poruszona Tamara Lunger nie przebiera w słowach i pisze, że zbiera ją na wymioty, gdy widzi tego typu samolubne i chciwe zachowania, które są pozbawione współczucia. Słynna himalaistka stwierdza, że to przykład ukazujący chorobę naszego społeczeństwa. Liczy się przede wszystkim zrobienie czegoś na pokaz.

Na koniec Tamara Lunger podkreśla, że nie była członkiem wyprawy, podczas której doszło do tragicznego wydarzenia. Mimo tego musiała to skomentować i dodatkowo chce podzielić się także przemyśleniami na temat coraz powszechniejszego zjawiska.

Himalaistka zwraca uwagę na fakt, że na takie wyprawy coraz częściej idą ludzie, którzy bardzo mocno polegają na zbiornikach z tlenem, a ich przygotowanie fizyczne nie pozwala im na „wykonanie kroku bez pomocy tragarza”. Niestety towarzyszy temu również postawa na zasadzie: zdobywam szczyt za wszelką cenę i nie ma znaczenia czy ktoś umrze.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!