Miała być PRL-owska wersja "Indiany Jonesa", a wyszedł gniot. Polacy zrzucili winę na Rosjan
"Klątwa Doliny Węży" to film, który miał być polską odpowiedzią na kino nowej przygody. Wyszło jak zwykle. Dlaczego?
- Jakie były zakulisowe problemy produkcji "Klątwy Doliny Węży"?
- Co wpłynęło na frekwencyjny sukces "Klątwy Doliny Węży" mimo złych recenzji?
- Którzy aktorzy wystąpili w "Klątwie Doliny Węży"?
- Dlaczego "Klątwa Doliny Węży" zyskała miano kultowego filmu?
"Klątwa Doliny Węży" chciała być polską odpowiedzią na Indianę Jonesa. Wyszło jak zwykle
Polska kinematografia zasłużyła się na arenie międzynarodowej dzięki wybitnym filmom, które można uznać za ambitne kino. Jednak typowo rozrywkowe produkcje, może poza komediami, zawsze u nas kulały.
Quiz: Kultowe filmy lat 80. Tylko geniusz zgarnie 75% punktów
Filmowcy nie poddawali się i próbowali doścignąć Hollywood. Niestety z marnymi skutkami. Jednym z przykładów nieudanych filmów zapatrzonych na Zachód jest kultowa już "Klątwa Doliny Węży" z końcówki PRL-u.
"Klątwa Doliny Węży" - budżet i gwiazdorska obsada miały być przepisem na sukces
W 1988 roku do polskich i radzieckich kin wszedł film "Klątwa Doliny Węży". Jest to polsko-radziecki przygodowy horror science fiction oparty na opowiadaniu Roberta Strattona "Hobby doktora Travena". W rzeczywistości autorem był ukrywający się pod pseudonimem polski dziennikarz Wiesław Górnicki. Literacki pierwowzór w latach 1979 - 1980 ukazywał się na łamach czasopisma "Przekrój".
Głównym bohaterem jest komandos Bernard Traven, który zgłasza się do wybitnego sinologa profesora Jana Tarnasa. Żołnierz przypadkowo wpadł w posiadanie tajskiego manuskryptu i chce poznać jego tajemnice. Okazuje się, że to mapa do tytułowej Doliny Węży, w której znaleźć można środek do władzy nad światem. Mężczyźni wraz z dziennikarką Christine Jaubert wyruszają na ekscytującą przygodę.
Pod koniec lat 80. powołano do życia filmową adaptację "Hobby doktora Travena". Był to okres, kiedy na globalnym rynku filmowym triumfy święciło tak zwane kino nowej przygody, w którego założenia wpisywał się ówczesny hit Stevena Spielberga - "Poszukiwacze zaginionej Arki". Przygody Indiany Jonesa nie były wyświetlane w krajach dawnego bloku wschodniego. Z tego powodu postanowiono powołać tytuł, który miał do nich nawiązywać.
I tak wspólnymi siłami polskich i radzieckich filmowców powstał film o budżecie 100 milionów złotych. Zdjęcia kręcono w Wietnamie, w Estoni i we Francji. Do obsady zaangażowano gwiazdy rodzimego kina - Krzysztofa Kolbergera, Romana Wilhelmiego, Leona Niemczyka i Ewę Sałacką. W pozostałych rolach wystąpili Henryk Bista, Siergiej Diesnicki, Igor Przegrodzki, Zbigniew Lesień i Zygmunt Bielawski. Zastrzeżenia mogło budzić nazwisko reżysera - Marka Piestraka, który nie powołał do życia żadnego wybitnego dzieła, ale jednego nie można mu było odmówić - miłości do kina gatunkowego. To właśnie on starał przenieść na polski grunt science fiction, swoim "Testem pilota Pirxa" i horror głośną "Wilczycą".
Zapomniany film z PRL. Zgadniesz tytuł po jednym kadrze?
"Klątwa Doliny Węży" - film, który okazał się produkcyjnym fiaskiem
Niestety PRL-owskiej Polsce i Związkowi Radzieckiemu daleko było do Hollywood. Podczas realizacji "Klątwy Doliny Węży" pojawił się szereg problemów. Do zdjęć wykorzystano helikopter, jednak z powodu słabych akumulatorów, mógł wzbić się w górę tylko raz. Zresztą przez śmigłowiec, na który czekano miesiąc, zrezygnowano z nakręcenia wielu scen.
Mimo że akcja dzieje się częściowo w Laosie, z powodu oszczędności kręcono w Wietnamie. Chociaż ekipa była w miejscu, w którym rośnie prawdziwa dżungla, sprzęt nie był dostosowany do pracy w takich warunkach. Z tego powodu postanowiono... wetknąć sztuczne tropikalne liście przed obiektyw, by nadać wrażenie gęstwiny.
W jednej ze scen Sałacka ryzykowała własne życie, ponieważ rzeczywiście wisiała nad przepaścią. Na dole stał kaskader, który w razie czego... miał ją złapać. Na szczęście aktorce nic się nie stało. Problemem była również charakteryzacja. Potwór, który miał być ruchliwy i oślizgły z braku funduszy był nieruchomą makietą.
Ten film z PRL powinien znać każdy. Zgadniesz tytuł po jednym kadrze?
"Klątwa Doliny Węży" - od gniota po film kultowy
Mimo niepowodzeń i kiepskiej organizacji "Klątwę Doliny Węży" obejrzało ponad milion widzów w Polsce i 25 milionów w Związku Radzieckim. Produkcja trafiła też do Wietnamu, ale nie oficjalnie, gdyż lokalne władze uznawały film za zbyt amerykański. Z tego powodu wietnamscy widzowie musieli oglądać go na tajnych pokazach.
Sukces frekwencyjny nie przełożył się jednak na odbiór przez krytyków i widzów. Szczególnie krytykowano słabe efekty specjalne, ale to nie była jedyna wada. Problemem była sama historia, prowadzona w taki sposób, że nie przykuwała do ekranu, jak "Poszukiwacze zaginionej Arki". Utarło się przekonanie, że "Klątwa Doliny Węży" to jeden z najgorszych polskich filmów w historii. Z tego też powodu powstała antynagroda filmowa odnosząca się do jego tytułu - Węże. Piestrak odpierał zarzuty, twierdząc, że niepowodzenie filmu wynika z podejścia Rosjan, którzy nie pomagali na planie.
Z czasem jednak widzowie docenili "Klątwę Doliny Węży", która stała się produkcją kultową w kategorii "film tak zły, że aż dobry". Chociaż twórcy mieli w planach powołanie do życia kina gatunkowego, którego nie powstydziliby się Amerykanie, finalnie produkcja jest traktowana raczej jako guilty pleasure, niż doceniana w ramach polskiej odpowiedzi na Indianę Jonesa.
Źródło: Antyradio/Wikipedia.org
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!