Test samochodu Xpeng P7+ Long Range. Jak sobie radzi?
Xpeng już na dobre zadomowił się w Polsce. Pomysł na podbój rynku jest prosty: nowoczesne, naszpikowane elektroniką, a przy tym wygodne samochody w relatywnie atrakcyjnych cenach. W naszym kraju znajdziemy jednak jedynie modele elektryczne tej marki. Jak radzi sobie jeden z nich - Xpeng P7+ Long Range?
Marka Xpeng w Polsce
Xpeng już na dobre zadomowił się w Polsce, a kolejne modele tej chińskiej marki znajdują coraz więcej nabywców. Pomysł na podbój rynku jest prosty: nowoczesne, naszpikowane elektroniką, a przy tym wygodne samochody w relatywnie atrakcyjnych cenach. Dla niektórych ograniczeniem może być jedynie fakt, że Xpeng oferuje w Polsce wyłącznie auta elektryczne. Jeśli jednak ktoś szuka właśnie takiego napędu, ma w czym wybierać.
Niedawno w Polsce zadebiutował pierwszy minivan marki: X9. Ten tekst dotyczy jednak innego modelu, czyli liftbacka P7+. Czaiłem się na niego już od jakiegoś czasu, wcześniej jeżdżąc SUV-ami G6 i G9. W końcu dostałem informację od polskiego dystrybutora, że nowy P7+ jest już dostępny do testów. Termin okazał się idealny, bo właśnie wybierałem się na festiwal Around The Rock w Czerwionce-Leszczynach. Oznaczało to trasę z Warszawy na Śląsk i z powrotem, czyli świetną okazję, by sprawdzić samochód w praktyce.
Quiz: Test motoryzacyjny. Twój szwagier zgarnie tu więcej punktów, niż ty
Pierwsze wrażenia
Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. P7+ to naprawdę duże auto, które ma ponad pięć metrów długości. Wygląda nowocześnie i spośród całej gamy Xpenga podoba mi się najbardziej, choć przyznaję, że od zawsze mam słabość do tego typu aut. Nadwozie jest eleganckie, bardzo opływowe, z płynnie opadającą linią dachu i tyłu. Samochód przyciąga wzrok, ale nie sprawia wrażenia przesadnie ostentacyjnego.
W środku zachowano charakterystyczny styl Xpenga. Znajdziemy tu kierownicę o owalnym, spłaszczonym kształcie z programowalnymi przyciskami (domyślnie po lewej sterują klimatyzacją, po prawej głośnością i multimediami), szeroką konsolę środkową z dwoma miejscami do bezprzewodowego ładowania telefonów oraz dźwignię wyboru kierunku jazdy i obsługi tempomatu umieszczoną przy kolumnie kierownicy. Przed kierowcą znajduje się niewielki cyfrowy zestaw wskaźników z najważniejszymi informacjami, a centralne miejsce zajmuje duży ekran systemu multimedialnego. W tym modelu nie zastosowano drugiego wyświetlacza dla pasażera, jak w testowanym przeze mnie kiedyś G9 i moim zdaniem wnętrze wygląda dzięki temu bardziej elegancko. Plusem są także klasyczne przyciski do sterowania szybami. W testowanych wcześniej SUV-ach nawet ich obsługa odbywała się z poziomu ekranu.
Duże wymiary nadwozia przekładają się na ilość miejsca w kabinie. Z tyłu bez problemu zmieszczą się nawet wysocy pasażerowie, a z przodu również trudno narzekać na przestrzeń. Fotele oferują bardzo szeroki zakres regulacji, są podgrzewane, wentylowane i wyposażone w funkcję masażu. Można je również ustawić w półleżącej pozycji w trybie Mindfullness Space i odpocząć, z czego skorzystałem podczas ładowania (można je też całkiem rozłożyć w funkcji XSleep). Do tego dochodzi bagażnik o pojemności 573 litrów, co sprawia, że P7+ bez problemu sprawdzi się podczas rodzinnych wyjazdów.
Tym bardziej, że samochód wyposażono w akumulator o dużej pojemności. Producent deklaruje zasięg przekraczający 700 kilometrów według chińskiej normy CLTC. W rzeczywistych warunkach, podczas mojego testu obejmującego głównie autostrady i niewielki odcinek jazdy miejskiej, udało mi się przejechać ponad 500 kilometrów z włączoną klimatyzacją i radiem. To bardzo dobry wynik, zwłaszcza jak na samochód tej wielkości. P7+ korzysta również z architektury 800 V, dzięki czemu może być bardzo szybko ładowany na odpowiednio wydajnych ładowarkach DC. W praktyce doładowanie akumulatora z około 30 do ponad 80 procent zajmuje mniej niż pół godziny.
Jazda samochodem Xpeng P7+
Jazda Xpengiem P7+ to ciekawe doświadczenie. Samochód oferuje ogromne możliwości personalizacji, od siły wspomagania kierownicy, przez charakterystykę hamulców, aż po ustawienia zawieszenia. Systemy wspomagania kierowcy nie są niczym zaskakującym w nowych autach, ale w tym samochodzie są wyjątkowo czułe. Do dyspozycji są również adaptacyjny tempomat, kamery 360 stopni, system wykorzystujący kamery, radary i czujniki do wykrywania innych pojazdów, pieszych i rowerzystów oraz funkcja automatycznego parkowania.
Z autoparkowaniem wiąże się zresztą zabawna historia. Na moim miejscu garażowym „parkuje” rower i system przez cały czas interpretował go jako rowerzystę. W efekcie uznawał miejsce za zajęte i odmawiał wykonania manewru, więc musiałem parkować samodzielnie.
Ciekawym rozwiązaniem są także kamery umieszczone pod lusterkami. Po włączeniu kierunkowskazu na ekranie centralnym oraz na wyświetlaczu HUD pojawia się obraz martwego pola po odpowiedniej stronie samochodu. P7+ oferuje cztery podstawowe tryby jazdy oraz dwa dodatkowe, przeznaczone do jazdy w deszczu i na śniegu. Na pochwałę zasługuje również system audio, który pozwala na szeroką personalizację ustawień. Efekt dźwięku przestrzennego rzeczywiście robi wrażenie, przenosząc część sceny muzycznej za kierowcę.
Testowana przeze mnie wersja Long Range ma napęd na tylne koła i silnik o mocy 313 KM (230 kW), który rozwija 450 Nm momentu obrotowego. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje niewiele ponad sześć sekund. W praktyce samochód nie wciska w fotel jak najmocniejsze elektryki, ale mocy nie brakuje ani podczas ruszania spod świateł, ani przy wyprzedzaniu na drodze ekspresowej. Zawieszenie jest nastawione na komfort i skutecznie tłumi nierówności, a jednocześnie nie powoduje nieprzyjemnego bujania nadwozia. Mimo swoich rozmiarów P7+ prowadzi się lekko i pewnie, a układ kierowniczy pozwala dobrać siłę wspomagania do własnych preferencji. To samochód, który zdecydowanie bardziej zachęca do spokojnego pokonywania długich tras niż do sportowej jazdy, i w tej roli sprawdza się bardzo dobrze.
W tej beczce miodu znalazło się jednak kilka łyżek dziegciu. Najbardziej irytujące okazały się drobne błędy oprogramowania. Żaden z nich nie uniemożliwiał jazdy, ale wszystkie wpływały na komfort codziennego użytkowania. Wyświetlacz HUD nie chciał się przyciemnić mimo zmniejszania poziomu jasności, więc ostatecznie go wyłączyłem. Telefon czasami nie łączył się z Apple CarPlay, a jeśli połączenie już zostało nawiązane, zdarzało się, że po zakończeniu rozmowy radio nie wznawiało odtwarzania. Zauważyłem także problemy z działaniem systemu RDS i podczas jazdy w trasie radio nie zawsze płynnie przełączało się na kolejne nadajniki tej samej stacji. Mam nadzieję, że są to kwestie, które zostaną rozwiązane w kolejnych aktualizacjach oprogramowania, ale warto je odnotować.
Jak poradził sobie ten samochód?
Mimo tych niedociągnięć P7+ pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Doceniam jeszcze jeden element, mianowicie wyjątkowo wydajną klimatyzację. Test odbywał się podczas fali upałów na początku lipca i połączenie sprawnie działającej klimy z wentylowanymi fotelami znacząco poprawiało komfort podróży.
Na koniec cena. Według informacji na stronie Xpenga model P7+ w podstawowej wersji kosztuje od 197 900 zł.
Za bezpłatne udostępnienie samochodu do testu dziękuję firmie Xpeng Polska.
Źródło: Antyradio
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!