` Netflix użył AI w dokumencie o Red Hot Chilli Peppers. To nie koniec zastrzeżeń - Antyradio

Netflix użył AI w dokumencie o Red Hot Chilli Peppers. To nie koniec zastrzeżeń

AKTUALIZACJA 24.03.2026 24.03.2026 10:10
AKTUALIZACJA 24.03.2026 24.03.2026 10:10

Netflix użył AI do odtworzenia głosu Hillela Slovaka w dokumencie o Red Hot Chili Peppers. Sprawdź reakcje zespołu i fanów na ten kontrowersyjny zabieg.

Historia Red Hot Chili Peppers - kadr z filmu Netflix
Fot. Netflix/materiały prasowe
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak Netflix wykorzystał AI w filmie o Red Hot Chili Peppers.
  • Dlaczego użycie AI w dokumencie wywołuje kontrowersje.
  • Co zespół Red Hot Chili Peppers sądzi o dokumencie.
  • Dlaczego promocja dokumentu RHCP budzi zastrzeżenia.

Netflix użył sztucznej inteligencji w filmie o Red Hot Chili Peppers

Dokument Netfliksa o Red Hot Chili Peppers wywołał wiele dyskusji z kilku ważnych powodów. Jednym z nich jest użycie sztucznej inteligencji i to w dość drażliwej kwestii - próby chwilowego przywrócenia do życia głównego bohatera produkcji - Hillela Slovaka.

Quiz: Rock lat 90. Jak dobrze znasz Nirvanę, Soundgarden, Hey i innych? [Quiz]

 HOLLANDSE HOOGTE/East News
1/15 W teledysku do "Smells Like Teen Spirit" zespołu Nirvana, koncert odbywa się...

To jednak nie wszystko, bo nie tylko widzom, ale też samemu zespołowi nie spodobała się promocja "Historii Red Hot Chili Peppers". Za bardzo postawiono bowiem na sam zespół, a nie zmarłego gitarzystę i ojca założyciela kultowej kapeli, który w zasadzie jest głównym bohaterem filmu dokumentalnego.

Dokument o Red Hot Chili Peppers. Twórcy wygenerowali głos Hillela Slovaka

20 marca 2026 roku na platformie Netflix zadebiutował film "Historia Red Hot Chili Peppers", który opowiada o początkach zespołu, skupiając się na postaci Slovaka. Tytuł kończy się na śmierci giatrzysty. Muzyk odszedł w 1988 roku w wieku 26 lat. Oficjalną przyczyną jego śmierci było przedawkowanie heroiny.

Jak podaje Vice, w większości dokumentu historię grupy opowiadają muzycy Red Hot Chili Peppers obecni w składzie od początku - wokalista Anthony Kiedis i basista Flea. W filmie pojawiają się również Jack Irons - perkusista z oryginalnego składu RHCP, oraz John Frusciante, wieloletni gitarzysta kapeli.

Okazuje się, że w "Historii Red Hot Chili Peppers" są fragmenty zawierające wygenerowany przez sztuczną inteligencję głos Slovaka, czytający fragmenty z jego dzienników. Reżyser filmu - Ben Feldman, wyjaśnił jakiś czas temu, że wykorzystanie AI do wygenerowania głosu Hillela nastąpiło po uzyskaniu zgody na tego typu zabieg od rodziny zmarłego.

- Za zgodą rodziny Hillela, wykorzystaliśmy sztuczną inteligencję, aby głos Hillela czytał jego własne dzienniki - powiedział Feldman. - To był jedyny sposób, aby nadać jego słowom charakter - twierdzi reżyser. Sztuczna inteligencja wykorzystywana przy realizacji filmów czy seriali może być bardzo użyteczna, kiedy za jej pomocą przyspiesza się wszelkie żmudne procesy techniczne. Jednak tu mamy już do czynienia ze wspomaganiem sfery czysto artystycznej. Poza tym AI zostało użyte, by "ożywić" Slovaka i tego typu praktyki dla bardzo wielu widzów są działaniem wątpliwym moralnie. 

To nie jest w końcu pierwszy dokument, w którym pojawiają się zmarli bohaterowie. Uzyskanie efektu, na którym zależało reżyserowi, można było zrobić w inny, o wiele prostszy i być może bardziej emocjonalny sposób. W dokumencie występują bowiem również brat Slovaka - James, a także jego partnerka - Addie Brik. Gdyby wpisy z dziennika czytały bliskie mu osoby, twórca mógłby przekazać widzom autentyczne emocje, zamiast robotycznego głosu, udającego żywą osobę. 

Red Hot Chili Peppers dystansują się od dokumentu Netfliksa. Wcale nie jest o zespole

Co ciekawe, to nie jedyny zarzut w kierunku "Historii Red Hot Chili Peppers". I tym razem nie chodzi o krytyczne głosy widzów, ale samego zespołu, którego nazwa pojawia się w tytule, ale i materiałach promocyjnych. Członkowie RHCP zdają się dystansować od dokumentu. - Mniej więcej rok temu poproszono nas o wywiad do filmu dokumentalnego o Hillelu Slovaku - przekazali muzycy. - Był jednym z założycieli zespołu, świetnym gitarzystą i przyjacielem. Zgodziliśmy się na wywiad z miłości i szacunku do Hillela i jego pamięci - powiedzieli. 

- Jednak ten dokument jest teraz reklamowany jako dokument o Red Hot Chili Peppers, a wcale o tym nie jest - powiedzieli w oświadczeniu. - Nie mieliśmy z nim nic wspólnego pod względem twórczym. Nie powstał jeszcze film dokumentalny o Red Hot Chili Peppers. Głównym tematem tej produkcji Netflix jest Hillel Slovak i mamy nadzieję, że wzbudzi ona zainteresowanie nim i jego twórczością - zakończyli muzycy. 

Oczywiście z marketingowego punktu widzenia, reklamowanie dokumentu rozpoznawalną marką ma jak najbardziej sens. Jednak biorąc pod uwagę, że de facto film skupia się na Slovaku, można odbierać tę strategię jako wyraz cynizmu i wyrachowania, mający na celu przyciągnięcie większej ilości widzów, a koniec końców to dla platformy streamingowej liczy się najbardziej.

Co prawda w oryginalnym tytule pada informacja, na kim w dużej mierze skupia się film. Brzmi bowiem ona "The Rise of the Red Hot Chili Peppers: Our Brother, Hillel ". W polskim tłumaczeniu imienia Slovaka już brakuje. Nic dziwnego, w końcu nazwa Red Hot Chili Peppers jest o wiele bardziej kojarzona niż nazwisko ważnego z punktu widzenia historii kapeli muzyka, ale jednak artysty niebędącego nigdy wielką gwiazdą rocka. 

Źródło: Antyradio/vice.com

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!