Słynna polska komedia została oskarżona o plagiat. Łudzące podobieństwo
Czy komedia Olafa Lubaszenki poszła o krok za daleko? Plakat kontynuacji jego kultowego filmu do złudzenia przypomina plakat hollywoodzkiego hitu z gwiazdorską obsadą.
- Jak polskie kino gatunkowe czerpie z Hollywood.
- Dlaczego filmy Olafa Lubaszenki stały się kultowe.
- Co zarzucano produkcji "Sztos 2".
- Które elementy plakatu filmu Lubaszenki przypominały plakat amerykańskiego hitu.
Polskie kino zapatrzone w Hollywood. Wielu twórców chciało być jak amerykańscy filmowcy
Polskie kino gatunkowe do pewnego stopnia zawsze będzie zapatrzone w stronę Hollywood. Sytuacja geopolityczna kraju, ale też filmowa tradycja Europy sprawiły, że w Polsce nigdy nie tworzyło się przełomowych horrorów, filmów akcji, thrillerów, czy science fiction, tylko raczej wzorowano się na dokonaniach amerykańskich filmowców, którzy wciąż są niedoścignionym wzorem.
Quiz: Poznasz najśmieszniejsze polskie komedie po jednym cytacie?
Inaczej było w przypadku komedii, chociaż zachłyśnięcie się Zachodem w latach 90. zmieniło ten stan rzeczy i od dawna humor charakterystyczny dla PRL-u stał się reliktem. Zaczęły królować nowe komedie - również często wzorowane na tytułach, ukazujących się w USA.
Filmy Olafa Lubaszenki - kultowe produkcje, które zmieniły komedie w Polce
Inspiracja to jednak za mało, żeby mówić o plagiacie. Oczywiście czasem twórcy mogą zainspirować się za bardzo, przez co wychodzi niestrawny produkt zakrawający na tanią podróbkę, jednak w dużej mierze chodziło raczej o hołd amerykańskiemu kinu (czasem z przymrużeniem oka), niż ordynarne zerżnięcie gotowego pomysłu. Olaf Lubaszenko swego czasu przodował w powoływaniu do życia komedii akcji, które silnie czerpały z filmografii takich twórców jak na przykład Quentin Tarantino. Miały jednak niepodrabialny polski sznyt.
Produkcje takie jak "Chłopaki nie płaczą", "Poranek kojota", czy "E=mc²" mają swój specyficzny, kultowy obecnie klimat, za który pokochały je miliony Polaków. Podobnie zresztą jak reżyserski debiut filmowca - pochodzący z 1997 roku "Sztos" z Cezarym Pazurą, Janem Nowickim, Ewą Gawryluk i Krzysztofem Zaleskim w rolach głównych.
Sukces produkcji Lubaszenki przypadł na przełom lat 90. i 00. W kolejnych latach filmowiec postanowił go powtórzyć, sięgając po sprawdzony sposób - robiąc sequel jednego ze swoich hitów. I tak powstał "Sztos" 2".
Miało to miejsce w roku 2011. Film przyniósł jednak odwrotny od zamierzonego skutek. Produkcja nie zachwyciła ani widzów, ani krytyków i był nominowany nawet w kategoriach Najgorszy film i Najgorszy reżyseria do filmowych antynagród - Węży.
Słynny film z PRL-u. Nie ma szans, że odgadniesz tytuł po jednym kadrze
"Sztos 2" splagiatował plakat hollywoodzkiego hitu?
Jednak nie z jakością "Sztosu 2" był problem. Jak przypomina legalneportfolio.pl, filmowi zarzucano poważne naruszenie praw autorskich - plagiat plakatu amerykańskiego hitu "Ocean’s Twelve" z 2004 roku. "Cezary Pazura jak George Clooney, Borysz Szyc jak Brad Pitt, a Bogusław Linda jak Matt Damon. To nie kolejny polski film o twardzielach wzorowanych amerykańskimi supergwiazdami. To skopiowany pomysł na plakat filmowy" - pisał przed laty Fakt.
Takie samo jest dosłownie wszystko - kompozycja, kolorystyka i układ głównych bohaterów. W obu przypadkach czarnobiałe sylwetki postaci stoją na tle ujętego w perspektywie czerwonego napisu z tytułem filmu. Nie bez powodu "Sztos 2" otrzymał w końcu Węża - właśnie za najgorszy plakat, ponieważ członkom komisji Popkulturowej Akademii Wszystkiego, nie umknął fakt, że osoba odpowiedzialna z marketing produkcji postanowiła skopiować plakat "Ocean’s Twelve".
Chociaż sprawa nie niosła za sobą żadnych poważnych konsekwencji, niesmak pozostał, bo kontynuacja "Sztosu" zawiodła na kolejnym polu. Widać więc było, że "Sztos 2" był bliżej skoku na kasę wiernych fanów filmów Lubaszenki, niż rzeczywistą próbą przywrócenia ich do krajobrazu polskiej kinematografii. Ale żeby nie było, trzeba pamiętać, że nie był to ani pierwszy, ani ostatni przypadek, w którym polski plakat zaskakująco przypominał materiał promocyjny zagranicznego filmu. Na szczęście w dobie social mediów i sztucznej inteligencji informacja roznosi się w zastraszającym tempie i w obecnych czasach tego typu praktyka byłaby dość szybko wyłapana i naświetlona.
Źródło: Antyradio/legalneportfolio.pl/Fakt.pl/Filmweb
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!