` Zapomniany PRL-owski film fantasy z hollywoodzką obsadą. Stworzył go uznany polski reżyser - Antyradio

Zapomniany PRL-owski film fantasy z hollywoodzką obsadą. Stworzył go uznany polski reżyser

AKTUALIZACJA 19.06.2026 17.06.2026 11:22
AKTUALIZACJA 19.06.2026 17.06.2026 11:22

Zapomniany film PRL-u z hollywoodzkimi gwiazdami. Poznaj historię problematycznej produkcji "Biały smok". Zobacz, jak powstał ten nietypowy tytuł.

Biały smok - kadr z filmu
Fot. print screen z IMDb
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak powstał film "Biały smok" i kto go tworzył.
  • Dlaczego "Biały smok" okazał się klęską produkcyjną.
  • Jakie problemy pojawiły się na planie "Białego smoka".
  • W jaki sposób film "Biały smok" trafił do dystrybucji.

"Biały smok" - zapomniany film z PRL-u z hollywoodzkimi gwiazdami

Okazuje się, że smok z "Wiedźmina" nie był jedynym mitologicznym stworem w historii polskiego kina, który pojawił się w niezbyt udanej rodzimej produkcji. Niewiele osób wie, ale pod koniec PRL-u powstał polsko-amerykański film fantasy z iście gwiazdorską obsadą. 

Quiz: Kultowe filmy lat 80. Tylko geniusz zgarnie 75% punktów

1/16 Jak nazywa się wynalazca, który stworzył wehikuł czasu w filmie "Powrót do przyszłości"?

Mowa o "Białym smoku". Reżyserami tej produkcji byli Jerzy Domaradzki i Janusz Morgenstern. W rolach głównych wystąpili aktorzy z "Powrotu do przyszłości" i "E.T.". 

"Biały smok" - polski film, który powstał przez przypadek. Grał w nim gwiazdor "Powrotu do przyszłości" 

Jak doszło o tak nietypowej koprodukcji? Okazuje się, że tak naprawdę o powstaniu "Białego smoka" zadecydował przypadek. Według Magazynu wp.pl, krakowska aktorka Alina Szpak, która była żoną amerykańskiego pisarza Roberta C. Fleeta dowiedziała się o chorobie ojca. Postanowiła przyjechać z USA do kraju, ale lot był okropnie drogi. Kobieta dowiedziała się od księgowego, że może obejść ten problem, wrzucając koszta podróży w kwotę wolną od podatku, pod warunkiem że będzie to podróż biznesowa. 

W tym celu Szpak użyła pretekstu. - Napisałam list do Filmu Polskiego, że zrobiłam film familijny, bardzo chętnie go pokażę i, czy nie chcieliby podjąć współpracy. Byłam przekonana, że nikt mnie nie weźmie poważnie - wpspominała aktorka. Janusz Morgenstern stojący wówczas na czele Zespół Filmowy Perspektywa był bardzo zainteresowany współpracą. Nie mająca wyboru kobieta podpisała umowę. 

Biały smok - kadr z filmu
fot. / Biały smok - kadr z filmu

I tak ruszyły prace nad "Białym smokiem". Scenarzystą produkcji był Fleet. Historia opowiada o amerykańskim geologu, który wyrusza z Kalifornii do wschodnioeuropejskiego kraiku o nazwie Karistan. Na miejscu okazuje się, że musi walczyć z poplecznikami złej organizacji, czarownicą i tytułowym mitycznym stworem. Pomagają mu w tym kilkuletni syn i niewidoma nastolatka, która potrafi komunikować się ze smokiem. 

Tytuł o proekologicznym wydźwięku ewidentnie powstał na fali popularności produkcji familijnych Stevena Spielberga. Budżet wynosił  około 1,5 milionów dolarów. Zdjęcia kręcono w Łebie, Srebrnej Górze, Wieliczce i Górach Stołowych. W rolę geologa Jima wcielił się Christopher Lloyd znany przede wszystkim z kreacji doktora Browna w serii "Powrót do przyszłości", Czarownicę Altę zagrała Dee Wallace - mama głównego bohatera "E.T.", Donna z horroru "Cujo", czy Helen z "Critters", a niewidomą Jawel aktorka z "Małego domku na prerii" Allison Balson. Co ciekawe do roli syna Jima zaangażowano syna Szpak i Fleeta - 6-letniegó wówczas Stephana. W pozostałych rolach wystąpili Soon-Tek Oh i Luke Askew. 

"Biały smok" - nad filmem ciążyła klątwa? Seria niepowodzeń na planie

Niestety mimo zaangażowania wielkich gwiazd Hollywood i znanych polskich reżyserów, tytuł nie odniósł sukcesu. Mało tego, powstawanie "Białego smoka" było dla obsady i ekipy koszmarem. Początkowo nic na to nie wskazywało, bo zagraniczni aktorzy odnaleźli się na planie. Spora część budżetu poszła na wynagrodzenie gwiazd. Kiedy Kazimierz Kaczor dowiedział się, ile zarabia Lloyd, żartował, że zamiast swojej gaży wolałby dostać dniówkę amerykańskiego aktora. 

Mimo że Lloyd jest obecnie kultowym aktorem, kiedy podpisano z nim umowę na "Białego smoka" nie był jeszcze powszechnie rozpoznawalny. Stało się to dopiero dwa miesiące później, kiedy "Powrót do przyszłości" zadebiutował w kinach. Wcześniej miał już styczność z polskimi twórcami - grał w spektaklu "Biesy" reżyserowanym przez Andrzeja Wajdę w teatrze Uniwersytetu Yale. 

Okazało się, jednak, że Lloyd ucieszył się z przyjazdu do Polski nie z powodu gaży. - Lubił wypić i ta myśl, że w Polsce alkohol jest tak tani i dostępny cieszyła go najbardziej. Proszę sobie wyobrazić, jaki był zachwycony, kiedy zorientował się, że mógł u nas kupić 9-letni rum kubański za kilka dolarów. Popijali razem z Carol [Ann Vanek - ówczesną narzeczoną aktora  - przyp.red.], choć z tego, co pamiętam, miał obostrzenie w kontrakcie, że może wypić nie więcej niż pół litra dziennie - powiedział Domaradzki. - Grał bez zarzutu, choć męczył go permanentny kac. Walczył z nim solą, ukradkiem wsypywaną do zupy mlecznej - wspominał reżyser. 

Niestety problemy z alkoholem aktora sprawiły, że podczas wyjazdu na zdjęcia doszło do awantury. Carol Ann Vanek zadzowniła do produkcji w środku nocy, prosząc o pomoc. Pijany Lloyd chciał ją pobić. Okazało się, że zdewastował też apartament, w którym zatrzymał się ze swoją partnerką. Udało się go obezwładnić i przewieźć do innego hotelu.

- To był przykry widok. Lloyd miota się w hallu, nie wie co się dzieje, spodnie mu spadają... Jakby tego było mało, nagle jak spod ziemi wyrastają dwaj tajniacy. Cudem udało się ich spławić - zdradziła Szpak. Dee Wallace też sprawiała problemy. Aktorka zaczęła gwiazdorzyć, żądając sprowadzenia z USA przenośnej toalety i osobistego kierowcy. Mężczyzna pod koniec zdjęć miał dość gwiazdy, która po pracy zmuszała go do oglądania horrorów, w których wystąpiła. 

Nie to jednak było powodem klęski "Białego smoka". Wszystko przez zupełnie inne podejście do tworzenia filmów amerykańskich i polskich twórców. W naszym kraju to reżyser miał o wiele więcej do gadania. W USA producent jest na planie bogiem, a reżyser jedynie jego podwykonawcą. Te kolidujące ze sobą wizje sprawiły, że Domaradzki zaczął zbytnio ingerować w scenariusz Fleeta. - Miałem wyrobioną pozycję i nie mogłem zgodzić się na historię, której nie dało się przenieść na ekran i której kompletnie nie czułem - mówił po latach filmowiec.

- Dałoby się zrobić, ale nie byliśmy do tego przygotowani jako kinematografia. Współczułem Fleetowi, bo miał swoją wizję. Myślę, że "Biały smok" powinien zostać zrobiony według jego założeń, ale tutaj nikt wtedy nie mógł temu sprostać. Potrzebny był znacznie większy budżet - tłumaczył. Poza tym nie ma co się oszukiwać. Kino europejskie nigdy nie szło w kierunku Hollywood. W czasie kiedy amerykańscy twórcy skupiali się na gatunkowej rozrywce, na terenie Europy powstawały o wiele "ambitniejsze" produkcje. 

"Biały smok" - takiego smoka nie powstydziłby się "Wiedźmin" 

Dużym problemem był też sam smok. Efekty specjalne nigdy nie były domeną polskiego kina. Domaradzki zdawał sobie sprawę z tego, że potwór wygląda tandetnie i tanio - jak z epoki kina niemego. Zadanie stworzenia tytułowego stwora powierzono rodzimemu specowi od efektów specjalnych - Januszowi Królowi. Ekspert nie miał jednak wystarczająco dużo czasu, by skończyć stworzony przez siebie projekt, a po drodze okazało się, że początkowy budżet na efekty specjalne zmniejszono kilkudziesięciokrotnie. 

Finalnie smoka dograno w postprodukcji i pojawił się tylko w kilku scenach. - To było dla mnie ciężkie doświadczenie. Pozostał duży niedosyt, bo mogliśmy stworzyć coś naprawdę unikalnego w skali naszej kinematografii. A wyszło, jak wyszło. Dolar unosił się w powietrzu i siał spustoszenie w głowach - podsumował Król. 

Problemy na planie obejmowały też trudną współpracę... z koniem. Zwierzę było zainteresowane jedzeniem trawy, a nie wykonywaniem poleceń. To jednak nie wszystko. Zestresowany całym przedsięwzięciem Domaradzki w trakcie zdjęć trafił do szpitala z powodu gruczolaka dwunastnicy. Jego miejsce na planie zajął Andrzej Krakowski, a pracę dokończył sam Morgenstern, który odpowiadał również za montaż "Białego smoka". 

"Biały smok" - kradzież taśmy i wiele lat na półce

Kiedy zdjęcia zakończono, doszło do kolejnej kuriozalnej sytuacji. Samochód z gotową taśmą filmową został skradziony. Udało się go odnaleźć i odzyskać film, ale nie kompletny. Bezpowrotnie zaginęło kilka scen, które podobno wykorzystano przy innych produkcjach. Ekipę okradziono również ze sprzętu operatorskiego, które Szpak wraz z mężem pożyczyli z Niemiec. 

Chociaż początkowa wizja filmu znacznie różniła się od efektu prac, "Biały smok" w końcu trafił na ekrany kin. Premiera miała miejsce w lipcu 1987 roku i przyciągnęła do kin tylko 700 tysięcy widzów. Problemem była decyzja Morgensterna o braku dubbingu. Film trafił do kin z polskimi napisami, co skutecznie zniechęciło młodszych odbiorców, którzy mieli być główną grupą docelową. Mimo to z punktu widzenia realiów polskiej kinematografii "Biały smok" okazał się sukcesem. 

Zupełnie inaczej na sprawę patrzyli Szpak i Fleet. Z ich punktu widzenia, produkcja poniosła sromotną porażkę, tym bardziej że nie miała okazji na dystrybucję w USA. Wszystko dlatego, że w międzyczasie zmieniło się szefostwo firmy dystrybucyjnej. Zdecydowano, że zamiast do kin "Biały smok" trafi na półkę. Małżeństwo sądziło się z producentem wykonawczym i ubezpieczycielem i chociaż finalnie wygrało, proces był skomplikowany i niezwykle kosztowny. 

W końcu "Biały smok" trafił do dystrybucji na terenie Stanów Zjednoczonych. Stało się to dopiero w 1991 roku za pośrednictwem kaset VHS, ale tytuł nie cieszył się zbytnią popularnością. Obecnie produkcję w Polsce można oglądać jedynie za pośrednictwem platformy Katoflix. Można ją wypożyczyć za niecałe 15 złotych. Widzowie, którzy ją widzieli, nie są jednak zachwyceni. Średnia ocen 193 użytkowników serwisu Filmweb wynosi 4,3, a (aż dwóch!) krytyków 4,0. 

Źródło: Antyradio/magazyn.wp.pl/Filmbweb

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!