Ten film jest jak zapomniany polski „Mad Max”. Muzykę stworzył sam Czesław Niemen
Odkryj zapomniany film "Powrót wabiszczura". Dlaczego mimo gwiazdorskiej obsady i muzyki Czesława Niemena nie odniósł sukcesu?
- Co sprawiło, że film "Powrót wabiszczura" jest porównywany do "Mad Maxa"?
- Dlaczego "Powrót wabiszczura" nie cieszył się uznaniem widzów?
- Jakie polskie gwiazdy wystąpiły w filmie "Powrót wabiszczura"?
- Czy "Powrót wabiszczura" zasługuje na tak niskie oceny wśród widzów?
O tym polskim filmie niewiele osób pamięta. Gwiazdorska obsada i kiepskie oceny
U schyłku PRL-u powstał film nietypowy jak na ówczesne polskie produkcje. I to pod wieloma względami - zarówno formy oraz tematu, jak i zapomnienia, w które popadł.
Mowa o filmie obyczajowym "Powrót wabiszczura" z 1989 roku, zwanym przez złośliwych polskim "Mad Maxem". Mimo obsady, która robi wrażenie do dziś i muzyki samego Czesława Niemena, tytuł nie cieszy się uznaniem tych widzów, którzy w ogóle mieli z nim styczność.
"Powrót wabiszczura" - o czym jest film?
"Powrót wabiszczura" powstał pod koniec PRL-u, chociaż premierę miał już w nowej rzeczywistości. Jego reżyserem jest Zbigniew Rebzda, który wraz z Andrzejem Makowieckim odpowiadał również za scenariusz. Historia nie została wymyślona na potrzeby filmu. W 1977 roku Makowiecki napisał powieść pod tym samym tytułem. Zdjęcia do filmu realizowano nie tylko na terenie Polski - w Żarkach, Łodzi i na Pustyni Błędowskiej, ale również w Uzbekistanie.
Historia opowiada o Płowym (Tadeusz Paradowicz), który podczas wypadku traci 12-letnią córkę. Mężczyzna dociera do miasta. Jego burmistrz ma problem, gdyż w okolicy zagnieździły się grupy członków różnych subkultur, przede wszystkim punków. Żądny zemsty za śmierć dziecka Płowy zostaje zwerbowany do pozbycia się źródła problemu - przestępstw, o które oskarżani są przybysze.
Chociaż fabuła wydaje się prosta, forma filmu już taka nie jest. "Powrót wabiszczura" porównuje się bowiem do przegiętego stylu Alejandro Jodorowsky'ego lub Davida Lyncha. To nie jedyne skojarzenia ze światowym kinem, bo pustynny klimat niektórym odbiorcom przywodzi na myśl "Diunę" lub "Mad Maxa". Nie oznacza to jednak, że mamy do czynienia z filmem postapokaliptycznym, czy science fiction.
W zasadzie ciężko powiedzieć, kiedy i gdzie do końca dzieje się akcja "Powrotu wabiszczura". Jedno jest pewne - zapomniany film ma w sobie elementy surrealizmu i kina eksploatacji, co na rodzimym gruncie nie zdarza się zbyt często. Czy była to udana próba?
Zapomniany film z PRL. Zgadniesz tytuł po jednym kadrze?
Czy "Powrót wabiszczura" to naprawdę zły film?
Według ocen na Filmwebie, nie. "Powrot wabiszczura" ma wśród zwykłych użytkowników średnią ocen na poziomie 2,4. Krytycy o wiele bardziej docenili ten film, przyznając mu średnią 4,0, a więc tytuł wciąż nie zalicza się do grona szczególnie wybitnych filmów. Jak to możliwe, skoro w produkcji brał udział Czesław Niemen odpowiadający za ścieżkę dźwiękową, a przed kamerą wystąpiły takie gwiazdy, jak Leon Niemczyk, Roman Kłosowski, Ryszard Kotys, Maria Probosz, Zbigniew Buczkowski, Bogusz Bilewski, Marcel Szytenchelm, Paweł Nowisz, czy Paweł Królikowski?
Według Łukasza Karasia z portalu horrorshow.pl, hejt na ten raczej średni, ale ciekawy z punktu widzenia podejścia filmowców tytuł spadł, kiedy zainteresował się nim youtuber Bartłomiej Szczęśniak, znany szerzej jako Mieciu Mietczyński lub Masochista. W charakterystyczny, prześmiewczy dla siebie sposób internetowy twórca wyśmiał "Powrotu wabiszczura". Z tego powodu wśród osób, które wystawiły produkcji jedynki i dwójki na Filmwebie, można przeczytać, że tytuł to "klasyczny przykład WTF movie", "wstęp do Krainy Grzybów", "absurdalne kuriozum", czy "Himalaje zażenowania".
"Powrót Wabiszczura to nie jest dobry film. Chwyta za dużo srok za ogon, a ostatecznie żaden wątek nie wciąga. Ale nie jest to też film tragiczny. Skąd zatem ocena 2,4 na Filmweb? Przez samozwańczego krytyka Mietczyńskiego, który jak to u niego brał na tapet filmy, których nie zrozumiał i je dissował, a że miał duże zasięgi ludzie nie oglądając nawet Wabiszczura wystawiali masowo jedynkę. Smutne to, ale tak już działają internety" - czytamy w recenzji Karasia. Niestety ciężko wyrobić sobie zdanie samodzielnie, bo o "Powrocie wabiszczura" raczej się nie pamięta. Z tego też powodu ciężko obejrzeć go z legalnego źródła.
Źródło: Antyradio/Filmweb/pl/horrorshow.pl/
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!