Zbyszka z Bogdańca miał grać gwiazdor "Janosika". "Nie wierzyłem własnym uszom"
Jak powstawali "Krzyżacy" Aleksandra Forda? Rolę Zbyszka z Bogdańca mógł otrzymać aktor, który zasłynął wiele lat później dzięki serialowi "Janosik".
- Jak powstawali "Krzyżacy" Aleksandra Forda?
- Film był wspierany przez władze PRL i wkrótce stał się ogromnym hitem.
- Jeden z gwiazdorów "Janosika" miał grać Zbyszka z Bogdańca.
Gwiazdor "Janosika" miał grać w "Krzyżakach"
Bogusz Bilewski, czyli pamiętny Kwiczoł z kultowego serialu "Janosik", już na początku kariery miał otrzymać rolę, która mogła go wynieść na szczyty PRL-owskiej rzeczywistości. Początkowo do roli Zbyszka z Bogdańca w ekranizacji "Krzyżaków" Aleksandra Forda rozważano właśnie tego aktora. Finalnie w bohatera powieści Henryka Sienkiewicza wcielił się Mieczysław Kalenik. Jak do tego doszło?
Jak przypomina Onet, powołanie do życia filmowej wersji "Krzyżaków" było ogromnym wydarzeniem. Produkcja była wspierana przez władze PRL, które chciały dowieść przed całym światem, że Polska również może robić monumentalne kino z wielkim rozmachem. Powstawanie "Krzyżaków" połączono bezpośrednio z 550. rocznicy zwycięstwa wojsk polski, litewskich ruskich w bitwie pod Grunwaldem, co miało oczywiście wymowę jak najbardziej propagandową. W końcu trzy wschodnioeuropejskie państwa pokonały zakon reprezentujący zachód Europy. Dodatkowo w 1960 roku obchodzono również Tysiąclecie Państwa Polskiego oraz 60. rocznica pierwszego wydania papierowych "Krzyżaków".
Magazyn "Film" napisał o powstawaniu "Krzyżaków", że "obchody rocznicy miały charakter świadomej politycznej demonstracji przeciw odradzającemu się rewizjonizmowi zachodnioniemieckiemu". Nie bez powodu na reżysera wybrano Aleksandra Forda - filmowca, który był niezwykle doświadczony i cieszył się uznaniem, ale przede wszystkim działał na rzecz władzy PRL, tworząc filmy i materiały propagandowe. Mimo że filmem "Ósmy dzień tygodnia" podpadł cenzurze, zaproponował podjęcie się reżyserii "Krzyżaków" i wkrótce otrzymał zgodę.
"Krzyżacy": film, jakiego w PRL nie było
Koszt produkcji filmu wynosił ponad 30 milionów złotych, zdecydowano się na użycie technologii szerokoekranowej CinemaScope, a także kręcenie zdjęć na taśmie Eastmancolor. Na tak ważny historycznie, tożsamościowo i politycznie film nie żałowano jednak pieniędzy. Poza tym "Krzyżacy" byli również setną polską produkcją, która powstała po II wojnie światowej. Nie poskąpiono również energii na promocję filmu, która rozpoczęła się wraz z początkiem prac nad "Krzyżakami".
W ówczesnej prasie pojawiało się mnóstwo artykułów o nadchodzącym filmie. Dziennikarze snuli rozmaite domyły, między innymi, czy Bilewski sprawdzi się w role Zbyszka, który był jednym z głównych bohaterów powstającego hitu. Tymczasem o roli marzył Kalenik, który nie wiedział, jak dotrzeć do Forda. Los prawił jednak, że kiedy przebywał w warszawskim klubie SPATiF wraz z kolegami po fachu, spotkał członków ekipy "Krzyżaków".
Aktor wspomniał tę sytuację w rozmowie z "Rzeczpospolitą". - Jeden z nich, kierownik produkcji, dowiedziawszy się, że jestem aktorem, zaprosił mnie na krótką rozmowę z Fordem. Ten, przyglądając się mi uważnie, zapytał, czy zechciałbym zagrać w "Krzyżakach". "Kogo miałbym grać?" - zapytałem. "Na przykład Zbyszka z Bogdańca". Nie wierzyłem własnym uszom - wspominał Kalenik.
To piękny film z PRL-u. Rozpoznasz tytuł po jednym kadrze?
Bogusz Bilewski musiał czekać na sukces do "Janosika"
Otrzymał rolę i przez następne miesiące codziennie brał udział w wielogodzinnych zdjęciach do filmu, na który czekano, jak nigdy w historii polskiej kinematografii. "Krzyżacy" stali się ogromnym hitem i to nie wcale przez udany marketing. Po prostu produkcja, która nie ustępuje wielu hollywoodzkim przebojom pod względem realizacyjnym, okazała się naprawdę dobrym filmem, który jest podziwiany do dziś. Film w premierowym tygodniu obejrzało 5 milionów widzów, łącznie liczba wynosiła 30 milionów. Tym samym zapisał się na stałe w rodzimej kinematografii jako jeden z najwybitniejszych tytułów w historii.
Tymczasem Bogusz Bilewski musiał poczekać na swój sukces. Po ukończeniu szkoły teatralnej w Krakowie występował w teatrach w całej Polsce. Grywał mniejsze role w polskich filmach i serialach. Od lat 60. był też aktorem dubbingowym. Przełom przyszedł wraz z serialem "Janosik" z 1973 roku. Bilewski wcielił się w rolę Walusia Kwiczoła - charakterystycznej, barwnej i rubasznej postaci, która zapadła w pamięć widzów. Publiczność go pokochała, a sam aktor stał się ikoną PRL-owskiego serialu wraz z Witoldem Pyrkoszem w roli Jędrusia Pyzdry i Marka Perepeczki, który wcielił się w tytułowego bohatera.
Źródło: Antyradio/Onet/Film/Rzeczpospolita
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!