Gene Simmons pogonił zadymiarza, który obraził go na koncercie
Jeden z widzów wulgarnie skomentował przyznanie Gene’owi kluczy do miasta. Muzyk zszedł ze sceny i uspokoił łobuza, którym okazał się muzyk Anal Cunt.
Dla niektórych artystów koncert to święto, rytuał, wręcz liturgia. Nic nie powinno zaburzać jego przebiegu. Zdarzają się jednak sytuacje, w których jest to jednak konieczne.
Muzycy zazwyczaj przerywają występ w sytuacji, w której bezpieczeństwo widzów jest zagrożone. Ostatnio Josh Homme z Queens Of The Stone Age i Matt Heafy z Trivium interweniowali, gdy w tłumie dostrzegli bijatykę. Z kolei muzycy muzycy Architects i Circa Survive zastopowali na chwilę występy, by bronić fanek przed molestowaniem ze strony widzów.
Niektórych wykonawców do przerwania koncertu skłania jednak… urażona duma. Morrissey zszedł ze sceny w Warszawie, gdy usłyszał obraźliwe słowa pod swoim adresem. Z podobnym incydentem musiał się ostatnio zmierzyć Gene Simmons, ale lider Kiss zareagował zupełnie inaczej, niż wokalista znany z The Smiths.
Gene był gościem Rhode Island Comic Con w mieście Providence. Podczas solowego koncertu 12 listopada 2017 otrzymał wielkie wyróżnienie od jego władz w postaci kluczy do miasta. Obecność radnego Briana Farii na scenie oburzyła jednego z widzów, który zakrzyknął:
Czy to pieprzony żart? Zamknij się i graj na gitarze! Nie zapłaciłem za oglądanie polityków! Ace Frehley jest lepszy!
Złośliwy komentarz, odnoszący się do byłego muzyka Kiss wyczerpał cierpliwość basisty. Z kamienną twarzą zszedł ze sceny, ruszył w kierunku krewkiego fana i postawił go do pionu. Zadymiarzem okazał się gitarzysta znany z noisecore’owego Anal Cunt, Josh Martin. Po wyjaśnieniu sytuacji Gene wrócił na scenę i kontynuował występ. Zobaczcie, jak przebiegł ten incydent:
Jak oceniacie zachowanie Simmonsa?