` Wes Borland (Limp Bizkit) o śmierci Chester Benningtona - Antyradio

Wes Borland: To okropne, że Bennington był w życiowym momencie, w którym musiał odebrać sobie życie

Aleksandra Degórska
AKTUALIZACJA 13.12.2017 13.12.2017 13:59
AKTUALIZACJA 13.12.2017 13.12.2017 13:59

Gitarzysta Limp Bizkit jest w szoku, że wokalista był w takim stanie, iż zdecydował się popełnić samobójstwo.

Fot. |north

20 lipca 2017 roku świat muzyki obiegła straszna informacja - Chester Bennington popełnił samobójstwo w swojej prywatnej rezydencji w Los Angeles. Według TMZ testy toksykologiczne wykazały, że wokalista Linkin Park miał alkohol we krwi w momencie śmierci i nie był pod wpływem narkotyków.

Jego odejście skomentowało wiele artystów - Mike Portnoy uważa, że internetowe trolle przyczyniły się do samobójstwa Benningtona, natomiast Sebastian Bach uważa, że do odejścia Chestera przyczynił się fakt, że przecenił sławę.

Natomiast Wesa Borlanda z Limp Bizkit zapytano o wspomnienia związane z Benningtonem. Muzyk wyznał, że widział go dosłownie parę razy, ale jedno zdanie poruszyło fanów Linkin Park:

Spotkałem go tylko dwa razy w życiu przelotem. Graliśmy kiedys razem, pamiętam jak gadałem z nim i innymi muzykami z kapeli. Potem widziałem go w sklepie w centrum handlowym. Pogadaliśmy na zasadzie: „O cześć, jak się masz?”. To były dwie sytuacje, gdy kiedykolwiek się widzieliśmy. Słyszałem, że był zamartwiającym się kolesiem, nie wiem dużo na ten temat. Jednak to okropne, że człowiek był w takim życiowym momencie, gdy poczuł, że chce odebrać sobie życie.

15 grudnia 2017 ukaże się najnowsza koncertówka Linkin Park „One More Light: Live”. Ostatnia trasa koncertowa promująca album „One More Light” z 2017 wystartowała 6 maja 2017 w Buenos Aires, a zakończyła się 6 lipca 2017 w Birmingham i był to ostatni występ wokalisty. Poszczególne występy zostały zarejestrowane i w ten oto sposób 16 utworów trafi na wydawnictwo koncertowe.