Zrezygnował z życia na lądzie. Zamieszkał pod wodą
Być może świat potrzebuje więcej takich ludzi? Warto przypomnieć historię Josepha Dituriego, który w 2023 roku dosłownie zamieszkał pod wodą. Gdy mężczyzna w końcu wyszedł na powierzchnię, natychmiast podkreślił swoją wdzięczność za ciepłe, słoneczne promienie padające na jego skórę.
1 marca Joseph Dituri podjął niełatwą decyzję i po prostu zamknął się w podwodnym pomieszczeniu, które od tej pory miało być jego przestrzenią życiową na kolejne 100 dni. Delikatnie mówiąc, 9 metrów pod wodą to raczej nietypowy „adres zamieszkania”. Czy wiążą się z tym jakieś wyraźne zalety? Pewnego razu Dituri podzielił się informacją, że mutacje spowodowały u niego pojawienie się skrzeli oraz błony między palcami, lecz był to jedynie żart z okazji 1 kwietnia.
Zapomnijmy na chwilę o dowcipach i skupmy się na tym, co faktycznie motywowało tego śmiałka. Otóż Dituri chciał pomóc w sprawdzeniu tego, jak ludzkie ciało reaguje na przebywanie w tego typu warunkach. Mężczyzna jest profesorem na uniwersytecie, a także weteranem amerykańskiej marynarki wojennej. Skrupulatnie dokumentował swoją podwodną izolację od świata i chętnie zapraszał media oraz udzielał wywiadów.
Fascynujący Project Neptune 100
Oficjalna nazwa przedsięwzięcia to Project Neptune 100, a 55-letni Joseph Dituri zdobył miejsce w Księdze Rekordów Guinnessa dla najdłuższego czasu spędzonego pod wodą w stałym miejscu. Warto dodać, że mieszkał w podwodnym hotelu o nazwie Jules’ Undersea Lodge, który umieszczono prawie 10 metrów pod wodą.
Naukowiec zaznaczał, że to nie jest luksusowy styl życia, lecz miał różnego rodzaju wygody. Przykładowo, zapewniono mu malutką kuchnię z lodówką, Wi-Fi, a nawet szansę na… zamawianie pizzy! Jest to o tyle zaskakujące, że trzeba było dosłownie nurkować, żeby dostarczyć ciepłe i w miarę możliwości suche danie na wynos. Temat zaciekawił media, więc wypytano dostawcę, Thane’a Milhoana o jego metody. Mężczyzna wyjaśnił, iż niezbędny jest chociażby specjalny pojemnik, a także parę plastikowych worków.
Po wyjściu, Dituri chętnie zgadzał się na wywiady, a dziennikarze z NBC News zapytali go wprost, czy nie zaczął powoli tracić zmysłów… czy nie oszalał? Joseph Dituri natychmiast zwrócił uwagę na coś zupełnie innego, mianowicie nietypowe doznania, które towarzyszyły mu, gdy opuścił swoje podwodne lokum i wrócił do normalnego życia. Coś tak zwyczajnego, jak jazda samochodem, przełożyło się na swego rodzaju przeciążenie zmysłów. Dotarło do niego, że wszystko mija go naprawdę szybko i po 100 dniach siedzenia w małym pomieszczeniu, nie jest do tego przyzwyczajony. Stwierdził, że powinien unikać m.in. jazdy autem przez około tydzień.
Zdaniem naukowca, ten nietypowy eksperyment może się okazać pomocny m.in. w przyszłych lotach na Marsa. Chodzi o to, że załoga lecąca na Czerwoną Planetę spędzi dużo czasu w zamknięciu, bez dostępu do słońca i wielu wygód, dlatego też warto sprawdzać ludzką psychikę w podobnych testach.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!