` Pożar w Czarnobylu Ogień blisko odpadów radioaktywnych - Antyradio

Pożar w Czarnobylu. Ogień jest bardzo blisko odpadów radioaktywnych

AKTUALIZACJA 14.04.2020 14.04.2020 14:27
AKTUALIZACJA 14.04.2020 14.04.2020 14:27

Wybuchł pożar lasów w okolicy miasta Prypeć, tuż obok nieczynnej elektrowni atomowej w Czarnobylu. Ogień znajduje się dwa kilometry od odpadów radioaktywnych. Czy promieniowanie ma szansę dotrzeć do Polski?

Fot. Czarnobyl pożar|undefined

Trwa pandemia koronawirusa, a świat spotkała kolejna tragedia. Od wielu dni nie kończą się pożary lasów na Ukrainie. Ogień dotarł już do tak zwanej Zony - miasta Prypeć i zbliża się w stronę nieczynnej elektrowni atomowej w Czarnobylu, gdzie nadal znajdują się odpady radioaktywne. Jak pożar odbije się na Polsce?

Pożar w Czarnobylu. Czy promieniowanie dotrze do Polski?

Według informacji podanych przez Polską Agencję Prasową, od 4 kwietnia ukraińscy strażacy starają się ugasić ogień, który szaleje po lasach w okolicy Czarnobyla. Jarosława Jemelianenko - prezes Stowarzyszenia Czarnobylskich Przewodników uważa, że sytuacja osiągnęła stan "krytyczny".

 

Mężczyzna podzielił się informacjami na temat pożaru na Facebooku. Post zamieścił 13 kwietnia 2020 roku.

Zona płonie. Miejscowe władze meldują, że wszystko jest pod kontrolą, ale w rzeczywistości ogień gwałtownie obejmuje nowe terytoria. Do rządu nie docierają informacje o prawdziwej sytuacji albo wybrał on politykę przemilczania jak radzieckie władze w 1986 roku. Teraz ogień dotarł do Prypeci i jest dwa kilometry od składów radioaktywnych odpadów ‘Pidlisnyj’, gdzie znajdują się najbardziej wysokoaktywne odpady radioaktywne z całej czarnobylskiej strefy, i od samej Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Dosyć udawania, że wszystko jest OK! Powiedzcie ludziom, co naprawdę dzieje się z pożarem.

Apel Jemelianenki dotarł do ludzi na całym świecie. Władza Ukrainy potwierdziła, że 13 kwietnia 2020 roku po południu trwała akcja gaśnicza w słynnej Zonie. Strażacy działają głównie w okolicy miejscowości Nowyj Myr. Pożar pochłania ta trawę i ściółkę leśną. Policja wszczęła śledztwo w sprawie źródła pożaru. Okazało się, że przyczyną był ogień podłożony przez 27-latka, który podpalił trawę "dla zabawy". "Zabawa" szybko jednak wymknęła się spod kontroli.

 

Na szczęście na razie promieniowanie nie dotarło do stolicy Ukrainy ani miejscowości w okolicach Kijowa. Póki co nic nie grozi też Polsce, o czym we wpisie na Twitterze zapewnił zastępca dyrektora Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Grzegorz Świszcz.

Miejmy nadzieję, że wkrótce strażakom uda się ugasić pożar, a ogień nie dosięgnie miejsc, w których znajdują się pozostałości po elektrowni atomowej w Czarnobylu.

Przeczytaj także

Zobacz też: KGB zatuszowało drugą awarię w Czarnobylu