„Panie Areczku”, na tym zakończymy. Bohater memów idzie do sądu!
Bohater słynnych memów „Panie Areczku” ma dość i idzie do sądu. Producenci magnesów przekroczyli granicę.
Kojarzycie słynny mem, który zaczyna się od słów „Panie Areczku”? Bohaterem mema jest polityk z Podlasia Stanisław Derehajło, który za sprawą memów bardzo szybko zyskał sławę i obrazki z jego wizerunkiem dosłownie zalały internet. Głównie skupiają się na relacji między pracownikiem a pracodawcą. Memy wyśmiewają staroświeckie podejście szefa, który na każdym kroku podkreśla swoją władzę i ma względem pracownika zbyt duże oczekiwania.
Memy z „Panem Areczkiem” po sieci krążą już dość długo a producenci różnych przedmiotów, zwłaszcza upominków chętnie korzystają z internetowej skarbnicy.
Stanisław Derehajło idzie do sądu
Po sieci od dłuższego czasu krążą memy z wizerunkiem polityka. Teraz działacz zapowiada walkę z bezprawnym wykorzystaniem wizerunku. Czarę goryczy przelał producent magnesów, który wykorzystał wizerunek bohatera memów i umieścił je na produktach, które następnie sprzedawane są w nadmorskich kurortach.
Problem w tym, że wizerunek Derehajło został wykorzystany bez jego zgody. Nie tylko nie zapytano polityka o zgodę, ale też nikt nie dzieli się z nim zyskami ze sprzedaży produktów. Jak powiedział w rozmowie z „Kurierem Porannym”, nie wyraził zgody na wykorzystanie wizerunku na magnesach, co spotka się z konsekwencjami prawnymi.
Nie godzę się na to. Zaczniemy kroki prawne przeciwko producentowi tych magnesów w związku z kradzieżą mego wizerunku. Ktoś przekroczył pewne normy i zarabia na moim wizerunku.
Prawnik wypowiadający się na łamach gazety przyznał, że choć Stanisław Derehajło jest osobą publiczną, to umieszczenie jego wizerunku i sprzedaż na produktach jest naruszeniem jego prawa do prywatności.
Po więcej informacji zachęcamy was do odwiedzenia naszego Facebooka oraz Instagrama.