„Zielona granica” bez zgłoszenia do Oscara. Holland o komisji: „Boją się”
Szum wokół „Zielonej granicy” jest dodatkowo podsycany przez temat wyboru polskiego kandydata do Oscara. Agnieszka Holland chętnie to komentuje i dzieli się swoimi przemyśleniami o strachu komisji.
Wcześniej informowaliśmy już o tym, że wybrano polskiego kandydata do Oscara i nie jest to „Zielona granica”. W skrócie, Polski Instytut Sztuki Filmowej przedstawił kandydata do Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy i są to „Chłopi”, czyli animacja w reżyserii DK Welchman i Hugh Welchmana. Dzieło zostało docenione m.in. podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto, gdzie publiczność zdecydowała się na stojące owacje.
Holland o komisji: „Boją się”
Teraz media donoszą o tym, że w rozmowie z zagranicznym serwisem The Hollywood Reporter, Agnieszka Holland powiedziała:
Znam wszystkich członków oskarowej komisji i właśnie oni powiedzieli mi, że ich zdaniem mój film był najlepszym wyborem i miałby najlepsze szanse na wygranie Oscara. Ale oni się boją, że rząd ich ukarze za taki wybór poprzez ograniczenia w finansowaniu ich filmów.
W dalszej części wywiadu możemy przeczytać, że Agnieszka Holland pochwaliła „Chłopów” i zaznaczyła, że jej zdaniem jest to świetny, twórczy artystycznie film. Później dodała: „Nie wybrali jakiejś gównianej propagandy. To jest bardzo dobry film i gratuluję jego reżyserom”. Ponadto Holland ostrzegła, że jej zdaniem rządowe ataki na „Zieloną granicę” to dalszy dowód na to, iż w kraju ma miejsce tłumienie sprzeciwu politycznego.
Odnośnie wybrania polskiego kandydata do Oscara, warto jeszcze dodać, że jak donosi Polska Agencja Prasowa, przewodnicząca oskarowej komisji, Ewa Puszczyńska, zaznaczała już, że odbyła się bardzo głęboka dyskusja związana z tym wyborem, w której rozważano wszelkie „za i przeciw”. Przy okazji Ewa Puszczyńska zapewniła, że o wszystkim zadecydowało głosowanie, a sama komisja jest niezależna i wszyscy głosowali zgodnie ze swoimi sumieniami.
Dlaczego „Zielona granica” wzbudza kontrowersje?
Można powiedzieć, że najnowsze dzieło Agnieszki Holland wywołało falę zaognionych dyskusji. W ocenie jednych ludzi, będzie to niemal dokumentalny obraz, a w ocenie drugich, narzędzie polityczne mające na celu kreowanie jednostronnej narracji. Wszystko kręci się wokół wrażliwego tematu, jakim jest tzw. kryzys migracyjny przy polskiej granicy z Białorusią, a emocje są tu wywoływane m.in. zróżnicowanym podejściem ludzi do tego problemu.
Z jednej strony mamy cierpienie drugiego człowieka i poczucie obowiązku, że trzeba bezinteresownie pomagać. Nie można być obojętnym, nie można odwracać głowy w drugą stronę itd. Dodatkowo może to być wzbogacane poglądem, iż zalew imigrantów z odległych krain, będzie wykorzystywany w formie narracji do straszenia obywateli Polski i tym samym uzyskiwania określonych celów politycznych.
Co natomiast znajduje się po drugiej stronie całej dyskusji? Za przykład można podać choćby to, że warto mieć świadomość, iż niewinni ludzie mogą być wykorzystywani jako swego rodzaju „broń”, która pozwala wywierać presję, szantażować, prowadzić do destabilizacji. Wrogo nastawione państwa mogą realizować swoje cele m.in. takimi metodami, a bezrefleksyjne uleganie wszystkim szantażom może się źle skończyć dla całego kraju. Nie wszystko jest czarno-białe i dziecinnie proste w poszukiwaniu rozwiązań, a przecież nawet w definicji państwa znajduje się wzmianka o terytorium, które jest określone granicami. Zadaniem państw od zawsze była m.in. ochrona swoich granic.
W sporym uproszczeniu, mniej więcej takie są dwa spojrzenia na temat „Zielonej granicy” i trudnej kwestii kryzysu imigracyjnego. Oczywiście artyści powinni mieć wolność w tworzeniu swoich filmów, lecz przy okazji nie można zapominać również o tym, że np. dzieło Agnieszki Holland ostatecznie nie jest materiałem dokumentalnym, o czym sama wspomniała w jednym z wywiadów dla The Hollywood Reporter.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!