Wakacyjny koszmar. Zgubili jej psa, a teraz proponują 1800 dolarów
Paula Rodriguez podróżowała z Dominikany do Kalifornii, ale spotkało ją coś bardzo przykrego, mianowicie linia lotnicza zwyczajnie zgubiła jej suczkę…
Nie każdy to zrozumie, lecz właściciele czworonogów często budują naprawdę mocne więzi ze swymi pupilami. Nagła utrata psa, w dodatku bez żadnego sensownego wyjaśnienia, zdecydowanie nie brzmi jak coś przyjemnego. Teraz kobieta przeżywa koszmar, a chciała jedynie wypocząć.
Wakacje przerodziły się w koszmar
Paula Rodriguez ma 25 lat i planowała zwykłe wakacje w Kalifornii. Niestety, ale linia lotnicza Delta Airlines brutalnie to zaburzyła, a wszystko zaczęło się od zatrzymana przez straż graniczną. Nieprawidłowości wizowe przełożyły się na konieczność pobytu w ośrodku detencyjnym, gdzie zabroniono zabierania zwierząt.
W związku z tym, piesek został zabrany przez agenta linii Delta. Później dziewczyna do niego zadzwoniła, żeby wypytać m.in. o to, gdzie pupil spędzi noc. Paula Rodriguez martwiła się o Maję (tak wabił się pies), bo w trakcie lotu nie była spokojna, wydawała się zestresowana, a nawet dostała biegunki. Niestety, dziewczyna nie dostała zbyt wielu informacji na temat swojego czworonoga i po prostu przekonywano ją, że ma się tym nie zamartwiać. Rodriguez była zmuszona zaufać tym ludziom, jak sama tłumaczy.
Minął dzień, a strażnicy graniczni przetransportowali Paulę na lotnisko. Co więcej, kobieta była przekonywana, że przy bramkach dostanie swoją suczkę. Tutaj wszystko przerodziło się w tragedię, bo psa nie było, a pracownicy lotniska raczej nie panowali nad sytuacją. Zaczęli gdzieś wydzwaniać, później poinformowali, że szukają czworonoga. Można odnieść wrażenie, że zwlekano z powiedzeniem wprost, iż doszło do zaginięcia pupila.
Mimo początkowych oporów, 25-latka w końcu musiała wsiąść do samolotu, żeby jeszcze bardziej nie pogorszyć swojej sytuacji. Była zrozpaczona i tak naprawdę nie wiedziała, co się stało z Mają. Minęły aż dwa dni, a Paula Rodriguez odebrała telefon od pracownika Delta Airlines, który przekazał, iż pupil musiał uciec. Kobieta przekazała mediom, że każdy kto ją zna, rozumie jak wiele znaczy dla niej ten pies. W tle tego typu wypowiedzi mamy najnowszą propozycję linii lotniczej, która oznajmiła, że jest skłonna zapłacić 1800 dolarów za zgubienie czworonoga.
Pewnie wielu ludzi stwierdzi, że to „dobry zarobek”, lecz jeśli ktoś naprawdę kocha zwierzę, którym się opiekuje, to nie interesują go żadne zyski spowodowane tragiczną sytuacją. To zrozumiałe, że Paula Rodriguez po prostu chce odzyskać psa, a nie zabrać do domu nadprogramową gotówkę.
Temat zrobił się poważny, a kobieta w końcu skorzystała z usług prawnika, który według tego, co przekazują zagraniczne media, ocenił propozycję linii lotniczej jako zwykłą obelgę. Matka dziewczyny nawet poleciała do Atlanty, żeby tylko pomóc w poszukiwaniach zwierzęcia. Sprawdzano m.in. okoliczne schroniska dla psów. Rodriguez zorganizowała nawet zbiórkę na GoFundMe, która ma pomóc w opłaceniu poszukiwań zaginionego czworonoga. Kobieta nie zamierza się poddawać i zależy jej wyłącznie na odzyskaniu psa.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!