Kelner ruszył w pogoń za klientem. „Przypomina to formę ściągania haraczy”

Anna Marciniak
AKTUALIZACJA 17.08.2023 17.08.2023 09:24
AKTUALIZACJA 17.08.2023 17.08.2023 09:24

Kelner w jednej z restauracji uznał, że bogaty klient powinien zostawić więcej napiwku. Nie zastanawiając się długo, ruszył za nim w pogoń. Faktycznie poskąpił?

Kelner
Fot. pathdoc/Shutterstock

Kelnerzy bardzo często liczą na napiwki, jednak w zależności od lokalu ich wysokość może się różnić. Niektórzy cieszą się, że w ogóle go dostaną, a inni uważają, że powinni otrzymać większą sumę. Niektórzy potrafią nawet o to się upomnieć.

W jednym z lokali na Lazurowym Wybrzeżu kelner postanowił zwrócić uwagę klientowi i poprosić o większy napiwek. Choć słowo „poprosić” jest w tym przypadku zbyt łagodne.

Kelner w pogoni za napiwkiem

Kelner pracujący w jednym z lokali na Lazurowym Wybrzeżu w Saint-Tropez po opłaceniu rachunku otrzymał od klienta napiwek w wysokości… 500 euro. Kwota go jednak nie zadowoliła. Stwierdził, że ten poskąpił, więc nie czekając długo, ruszył za nim, aby nakłonić go do przekazania jeszcze raz takiej sumy. Pracownik restauracji uznał, że włoskiego turystę stać na podarowanie napiwku w wysokości 1000 euro, więc kiedy udało się go zatrzymać, podał taką kwotę.

Cała sytuacja nie skończyła się korzystnie dla kelnera, bo w rozmowie z gazetą "Il Messaggero", francuski przyjaciel „skąpego” klienta podkreślił, że już nigdy więcej tej restauracji nie odwiedzi.

Niestety taka sytuacja to nie pierwsze tego typu zdarzenie w tamtym regionie. Dochodzi tam często do wymuszeń napiwków, co spowodowało, że interwencje podjęły nawet lokalne władze. Na wielu lokalach pojawiły się naklejki umożliwiające zeskanowanie kod QR, a następnie zgłoszenie nadużycia.

Jak podają francuskie gazety, w niektórych regionach Lazurowego Wybrzeża zdarza się, rezerwacje klientów zostają anulowane tuż po tym, jak pracownicy wyszukają w sieci przyszłego klienta i uznają, że nie jest wystarczająco bogaty. Zostają wówczas umieszczeni na „czarnej liście” i otrzymują wiadomość, że lokal jest już w pełni zarezerwowany.

Taka praktyka oburza nie tylko klientów, ale także mieszkańców.

Przypomina to wymuszenie, formę ściągania haraczy. - zwraca uwagę jedna z mieszkanek regionu w rozmowie z „Il Messagero".

Pod koniec sezonu burmistrz Saint-Tropez ma spotkać się z właścicielami restauracji, aby wprowadzić zmiany i pożegnać kontrowersyjne praktyki.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , TwitteraTikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!