Unia chce zakazać aut spalinowych. Ten polityk jest przeciwny

Sergiusz Kurczuk
AKTUALIZACJA 12.09.2025 12.09.2025 13:53
AKTUALIZACJA 12.09.2025 12.09.2025 13:53

Czy zakaz aut spalinowych w Unii Europejskiej to błąd? Jeden z czołowych członków kwestionuje unijne plany. Jakie wyzwania czekają motoryzację?

Spaliny - materiał poglądowy
Fot. khunkornStudio/Shutterstock
  • Zakaz aut spalinowych wywołał opór ze strony liderów motoryzacji.
  • Jeden z czołowych polityków wezwał UE do elastyczności w przepisach o autach.
  • Europejski przemysł motoryzacyjny stoi przed kluczowymi wyzwaniami.

Koniec aut spalinowych w Unii Europejskiej był złym pomysłem? 

Decyzja Unii Europejskiej o całkowitym zakazie sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku, przyjęta w 2023 roku, miała być kamieniem milowym na drodze do neutralności klimatycznej. Ten ambitny plan, początkowo przyjęty z optymizmem przez część branży, miał zrewolucjonizować europejską motoryzację i przyspieszyć transformację w kierunku pojazdów bezemisyjnych. Jednak po upływie czasu rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skomplikowana, a entuzjazm zaczął ustępować miejsca rosnącym obawom.

Quiz: Rozpoznasz markę auta po logo?

Yigithan Bal/Pexels
1/16 Na kierownicy widzimy logo

Okazało się, że same regulacje nie są w stanie wygenerować wystarczającego popytu na samochody elektryczne, których sprzedaż w dużej mierze wciąż opiera się na systemie rządowych dopłat. W obliczu spowalniającego rynku, ostrej konkurencji z Chin i USA oraz piętrzących się problemów gospodarczych, coraz głośniej słychać głosy wzywające do ponownego przemyślenia strategii.

Niemcy sprzeciwiają się zakazowi aut spalinowych w Unii 

Jak podaje motoryzacja.interia.pl, na czele tej debaty stają Niemcy - motoryzacyjne serce Europy, których liderzy i koncerny zaczynają otwarcie kwestionować zasadność tak radykalnego i jednoznacznego kursu. Przepisy przyjęte przez Unię Europejską w 2023 roku, zakładające całkowitą eliminację emisji CO2 z samochodów osobowych od 2035 roku, w praktyce oznaczają koniec sprzedaży aut spalinowych.

Mimo początkowego entuzjazmu producentów, stało się jasne, że same regulacje nie wystarczą, by napędzić rozwój elektromobilności, gdyż popyt na pojazdy elektryczne wciąż nie jest na oczekiwanym poziomie, a ich sprzedaż opiera się głównie na dopłatach. Specjaliści ostrzegają, że nowe regulacje uderzą nie tylko w klientów, ale przede wszystkim w producentów, zwłaszcza niemieckie koncerny, które już teraz borykają się z problemami takimi jak wysokie taryfy importowe z USA, słaby popyt w Europie i ostra konkurencja cenowa w Chinach.

Quiz: Pamiętasz samochody z czasów PRL?

1/14 Jak nazywał się polski samochód dostawczy, który od 1959 roku produkowano w Lublinie?

W związku z tym swoje stanowisko w sprawie unijnego zakazu przedstawił kanclerz Niemiec, Friedrich Merz. Podczas otwarcia targów samochodowych w Monachium, Friedrich Merz zapewnił o wsparciu dla niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego i wezwał do innowacji w obliczu zagrożeń ze strony Chin i USA oraz nadmiernej biurokracji. Zaapelował do Unii Europejskiej o większą elastyczność w przepisach dotyczących wycofywania aut spalinowych, argumentując, że pozwoliłoby to na dłuższe funkcjonowanie tradycyjnego sektora motoryzacyjnego.

Friedrich Merz
Fot. Ebrahim Noroozi/Associated Press/East News
Friedrich Merz

W obliczu spowolnienia gospodarczego, Merz zapowiedział zwiększenie inwestycji, aby pobudzić rozwój i przyciągnąć nowe firmy. Podkreślił, że niemiecki przemysł motoryzacyjny wciąż zmaga się z wysokimi kosztami i restrykcyjnymi przepisami, a poleganie wyłącznie na jednej technologii może być ogromnym błędem gospodarczym. Ogłosił również, że 12 września odbędzie się szczyt z udziałem producentów samochodów i dostawców, na którym omówione zostaną kluczowe wyzwania branży. Stanowisko kanclerza Niemiec poparli również europejscy producenci.

Prezesi Mercedesa i BMW potępiają zakaz Unii Europejskiej

Zakaz rejestracji pojazdów spalinowych od 2035 roku został skrytykowany między innymi przez prezesów Mercedesa i BMW, a koncern Stellantis zrezygnował z planów zakończenia produkcji aut spalinowych w 2030 roku. Jean-Philippe Imparato - prezes europejskiego oddziału Stellantis, ujawnił, że przygotował dwie alternatywne propozycje dla unijnego zakazu, które mają na celu redukcję emisji CO2 przy jednoczesnym zachowaniu możliwości użytkowania pojazdów spalinowych, bez konieczności całkowitego przechodzenia na samochody elektryczne. Propozycje te zostały przedstawione Europejskiemu Stowarzyszeniu Producentów Samochodów oraz Europejskiemu Stowarzyszeniu Producentów Części Samochodowych.

Unijny plan zakazu sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 roku, który miał być motorem napędowym rewolucji elektrycznej, coraz częściej spotyka się z krytyką i wezwaniami do rewizji. Głosy płynące z Niemiec, od kanclerza Friedricha Merza po prezesów największych koncernów motoryzacyjnych, wskazują na rosnącą świadomość, że narzucenie jednej technologii w obliczu spowalniającego popytu i globalnej konkurencji może być ryzykowne gospodarczo.

Propozycje alternatywnych rozwiązań, takich jak te przedstawione przez koncern Stellantis, sugerują, że przyszłość europejskiej motoryzacji może leżeć nie w radykalnym zakazie, ale w bardziej elastycznym podejściu, które pozwoli na stopniową redukcję emisji bez całkowitego porzucania silników spalinowych.

Źródło: Antyradio/motoryzacja.interia.pl