7500 zł mandatu. Nowa kara dla kierowców, którzy zignorowali fotoradar
Rząd chce zmienić zasady dotyczące fotoradarów. Kierowca, który zignoruje zawiadomienie od CANARD, może w przyszłości zapłacić nawet 7500 zł opłaty administracyjnej.
- Trwają prace rządu nad zasadami dotyczącymi kar z fotoradarów.
- Za zignorowanie powiadomienia systemu CANARD będzie groziło do 7500 złotych dodatkowej opłaty.
- Na razie projekt nowelizacji Prawa o ruchu drogowym jest w fazie legislacyjnej.
Nowe wysokie kary za ignorowanie mandatu z fotoradaru. Rząd bierze się za piratów drogowych
Już niedługo jedno zdjęcie z fotoradaru może w przyszłości oznaczać znacznie większy mandat. Według nowych przepisów jeżeli właściciel samochodu zignoruje korespondencję od CANARD otrzyma dodatkową karę.
Quiz: Najtrudniejsze pytania z egzaminu na prawo jazdy. Zdasz ponownie?
Ministerstwo Infrastruktury proponuje nową opłatę administracyjną, która przy największych przekroczeniach prędkości może wynieść aż do 7500 złotych. Na razie przepisy nie weszły w życie i ich finalny kształt może się zmienić. Kiedy miałby być aktualne?
7500 zł opłaty administracyjnej - nowy pomysł na walkę z niewydolnym sytemem
Jak podaje portalsamorzadowy.pl, zmiany znalazły się w projekcie nowelizacji Prawa o ruchu drogowym. To na razie projekt znajdujący się na etapie prac legislacyjnych, więc proponowane rozwiązania mogą się jeszcze zmienić. Według obecnych założeń nowe przepisy miałyby wejść w życie 1 stycznia 2028 roku.
Ministerstwo chce zmienić przede wszystkim sposób postępowania po wykryciu wykroczenia przez fotoradar, odcinkowy pomiar prędkości albo inne urządzenie rejestrujące. Obecnie CANARD prowadzi czynności mające ustalić, kto kierował samochodem w momencie naruszenia. Zdaniem resortu obecny system jest zbyt łatwy do opóźniania i w części spraw prowadzi ostatecznie do przedawnienia.
Po zmianach właściciel lub użytkownik pojazdu miałby otrzymywać zawiadomienie o zarejestrowanym naruszeniu. Nie byłby już wzywany w obecnej formule do wskazania osoby, której powierzył samochód. W piśmie znalazłaby się natomiast informacja o dalszym postępowaniu oraz formularz, za pomocą którego kierujący mógłby potwierdzić, że to on prowadził pojazd i przyjąć mandat. Kluczowe znaczenie ma w tym wypadku czas. Jeżeli właściciel albo posiadacz pojazdu nie zareaguje w ciągu 30 dni od doręczenia zawiadomienia, zgodnie z projektem powstanie z mocy prawa obowiązek zapłaty opłaty administracyjnej.
Kary za zignorowanie powiadomienia CANARD. Jakie będą stawki?
Nowa opłata nie byłaby de facto kolejnym mandatem karnym, lecz osobną opłatą administracyjną. Jej wysokość ma zależeć od skali wykroczenia zarejestrowanego przez urządzenie. Przy przekroczeniu prędkości projekt przewiduje następujące stawki:
- do 30 km/h - 1500 zł,
- od 31 do 40 km/h - 2400 zł,
- od 41 do 50 km/h - 3000 zł,
- od 51 do 60 km/h - 4500 zł,
- od 61 do 70 km/h - 6000 zł,
- powyżej 71 km/h - 7500 zł.
Podobny mechanizm miałby obowiązywać w przypadku innych wykroczeń rejestrowanych automatycznie. Za niezastosowanie się do sygnalizacji świetlnej przewidziano 3000 złotych kary, natomiast za wjazd na zamknięty przejazd kolejowy 6000. Najwyższa kwota dotyczy wyłącznie sytuacji, w której kierowca dopuścił się największego przekroczenia prędkości w określonym limicie, a następnie właściciel lub użytkownik nie podejmie wymaganych działań po otrzymaniu zawiadomienia. Opłata ma być więc konsekwencją braku skutecznego zakończenia sprawy, a nie automatyczną karą za każde zdjęcie z fotoradaru.
Projekt przewiduje również możliwość obniżenia opłaty w przypadku szybkiego jej uregulowania. Zgodnie z opisem projektu zapłata w ciągu 30 dni może zmniejszyć jej wysokość o 20%. Projekt przewiduje sytuacje, w których właściciel lub posiadacz pojazdu będzie mógł uwolnić się od obowiązku zapłaty. Będzie musiał jednak wykazać, że zachodzi jedna z określonych okoliczności.
Chodzi między innymi o sytuację, w której w chwili zarejestrowania naruszenia nie był już właścicielem lub posiadaczem samochodu. Wyjątkiem będzie również kradzież pojazdu, jeżeli nastąpiła przed zarejestrowaniem wykroczenia, oraz przypadek działania w stanie wyższej konieczności.
Nowa korekta pomiaru fotoradarów. Co proponuje rząd?
Projekt przewiduje również zmianę dotyczącą samego pomiaru. Od prędkości zarejestrowanej przez urządzenie miałoby się odejmować 5 km/h, a na autostradach i drogach ekspresowych 6 km/h. Dopiero tak skorygowana wartość byłaby podstawą do oceny, czy doszło do wykroczenia. Nie oznacza to jednak, że fotoradary zaczną automatycznie robić zdjęcia przy każdym przekroczeniu o kilka kilometrów na godzinę. W projekcie zachowano zasadę, zgodnie z którą automatyczny system rejestruje przekroczenia powyżej 10 km/h. Sama korekta pomiaru ma natomiast wpływać na późniejsze ustalenie prędkości przy prowadzeniu sprawy.
Ministerstwo wskazuje przede wszystkim na skalę spraw, w których nie udaje się skutecznie ustalić odpowiedzialności kierującego. W 2024 roku urządzenia rejestrujące obsługiwane przez GITD wykryły 1 169 522 naruszenia przepisów ruchu drogowego. W około 483 180 sprawach sprawcy uniknęli odpowiedzialności, co stanowiło 41,3% wszystkich przypadków. Ponad 350 tysiąca spraw uległo przedawnieniu.
Według resortu jednym z problemów jest obecny mechanizm ustalania osoby, która prowadziła samochód. Właściciel może wskazywać kolejne osoby, a w części przypadków podawane są dane, które nie pozwalają skutecznie zakończyć postępowania. Projekt ma więc sprawić, że zarejestrowane wykroczenie nie będzie mogło tak łatwo pozostać bez konsekwencji.
Źródło: Antyradio/portalsamorzadowy.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!